• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Czy tylko piękny umysł?

    Leszek Śliwa

    |

    GN 36/2005

    dodane 01.09.2005 21:41

    Są bardzo zdolni. Kiedyś będą wynajdować nowe leki, konstruować urządzenia, które ułatwią nam życie. Nasza przyszłość jest w ich rękach. Na razie jednak to oni potrzebują naszej pomocy.

    Badać odległe planety jako naukowiec w NASA – to marzenie Macieja Hermanowicza
    W każdej epoce wiele było „cudownych” dzieci, które pięknie grały na skrzypcach czy fortepianie. Obwożono je po królewskich dworach, gdzie swym talentem wzbudzały zachwyt. Tylko nieliczne z nich stawały się jednak później wielkimi artystami, takimi jak Mozart lub Chopin. O większości słuch zaginął.
    Gimnazjalista Oskar Sala już w szkole podstawowej rozwiązywał na szóstkę zadania maturalne, ucząc się w gimnazjum, był najmłodszym laureatem olimpiady chemicznej. Licealista Filip Wolski zdobywał złote medale na trzech kolejnych międzynarodowych olimpiadach informatycznych, skutecznie rywalizując z Amerykanami i Azjatami. Maturzysta Maciej Hermanowicz zna pięć języków, współpracował z NASA przy lotach na Marsa, jest laureatem kilku różnych olimpiad.

    W naszych szkołach uczy się wielu nieprzeciętnie uzdolnionych uczniów. Co zrobić, żeby nie zmarnować ich talentów? – Opieka nad nimi jest równie trudna i odpowiedzialna jak nad uczniami mającymi poważne trudności w nauce – twierdzą zgodnie pedagodzy.

    Bohater nagrodzonego Oscarem filmu „Piękny umysł” był genialnie uzdolnionym matematykiem, który pod wpływem presji otoczenia i wyobcowania zachorował na schizofrenię. Wychowanie to nie tylko zdobywanie kolejnych medali na olimpiadach przedmiotowych. O tym nie można zapomnieć.

    Chemik
    Oskar Sala ma 15 lat, mieszka w Babicach koło Oświęcimia. Kiedy chodził do przedszkola, interesował się elektroniką. Rozkręcał stare telefony i magnetofony, tworzył konstrukcje własnego pomysłu. Gdy miał sześć lat, jego pasją stała się chemia. Nauczycielka w pierwszej klasie podstawówki, zaskoczona poziomem wiedzy malca, załatwiła przeniesienie go od razu do klasy drugiej. Kilka lat później wysłała go na korepetycje do Zofii Kłys, nauczycielki z gimnazjum. Ta dała mu do rozwiązania zadania maturalne. Rozwiązał je na szóstkę. – Nie były zbyt trudne – mówił później Oskar. – Już na początku gimnazjum syn miał szanse wygrywać konkursy dla uczniów szkół średnich. Często nie dopuszczano go jednak do udziału, argumentując, że jest… za młody. Musiałam osobiście interweniować aż w Warszawie, żeby go dopuszczono do olimpiady chemicznej – mówi matka Oskara, Violetta Sala.

    W tym roku Oskar wystartował w krajowej Olimpiadzie Chemicznej. Był jedynym gimnazjalistą wśród laureatów. Jego rywale to w większości 19-latkowie. Teraz zdolny chemik ukończył gimnazjum w Oświęcimiu. Trzy lata temu proponowano mu naukę w elitarnym gimnazjum w Toruniu, rodzice uznali jednak, że 12-letnie dziecko nie powinno być pozbawiane ciepła domu rodzinnego. We wrześniu rozpoczyna naukę w miejscowym liceum ogólnokształcącym.

    – Wybraliśmy zwykłą, państwową szkołę i zwykłą klasę. Nie chcemy narzucać synowi klimatu rywalizacji, jaki może wytwarzać elitarna szkoła, czy specjalnie dobrana klasa. Boimy się „wyścigu szczurów”. Wprawdzie czasem Oskar trochę się na lekcjach nudzi, ale chcemy, żeby rywalizował sam ze sobą, a nie z innymi. Skoro praca z dotychczasowymi nauczycielami dawała dobre wyniki, to nie ma sensu nic zmieniać – twierdzi Violetta Sala.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół