Nowy numer 20/2018 Archiwum

Alternatywa istnieje

Z Thomasem Hilgersem, twórcą naprotechnologii, ginekologiem, chirurgiem, rozmawiają Joanna Bątkiewicz-Brożek i Maciej Müller („Tygodnik Powszechny”).

Joanna Bątkiewicz-Brożek, Maciej Müller: Jak współczesna medycyna radzi sobie z leczeniem niepłodności?
Prof. Thomas Hilgers: – To jedyna gałąź medycyny, w której przystępuje się do leczenia pacjenta, nie wiedząc, co mu jest. Jeśli kobieta ma zaburzenia cyklu menstruacyjnego, długie i nieregularne cykle, ginekolog przepisze jej pigułki antykoncepcyjne. Nie zgłębiając przyczyn, dla których te nieregularności zachodzą. Ważne, że jak się poda pigułki, to wszystko wraca do normy. A jeśli pacjentka ma problem z zajściem w ciążę, wysyłają ją na program in vitro, który przeskakuje nad przyczynami niepłodności – nie określając, co w organizmie nie funkcjonuje prawidłowo.

Dlaczego tak jest?
– W 1979 r. urodziło się pierwsze dziecko programu in vitro. Wywołało to wielki entuzjazm: oto rozwiązano problem niepłodności. A w istocie wykonaliśmy wtedy krok do tyłu, zaniechując badań nad przyczynami tego powszechnego problemu. Inny powód: jedna tura programu in vitro kosztuje w USA nawet 10–15 tys. Prowadzenie kliniki to lukratywne przedsięwzięcie.

Dobrze rozumiemy: w leczeniu pomija się etap diagnozy?
– Tak, albo przeprowadza niewystarczająco dokładnie. Miałem pacjentkę, która przeszła 9 nieudanych prób in vitro. Nigdy nie zrobiono jej laparoskopii. A to podstawowa w ginekologii metoda diagnostyczna: przez niewielkie nacięcia wprowadza się do jamy brzusznej narzędzia optyczne. Dopiero my ją przeprowadziliśmy. Okazało się, że cierpi na endometriozę: rozrost błony śluzowej poza jamą macicy. Nikt tego u niej nie zdiagnozował i nie próbował leczyć. Teraz opiekuję się kobietą, która zdecydowała się na in vitro w jednym z najlepszych ośrodków w Chicago. Lekarze powiedzieli jej, że ma wodniaka jajowodu. W tej chorobie proces zapalny powoduje niedrożność części brzusznej jajowodu, dochodzi do torbielowatego rozdęcia jajowodu, co skutkuje niepłodnością. Zaproponowano jej zablokowanie jajowodów – czyli sterylizację – żeby toksyczny płyn wyciekający z torbieli nie blokował rozwoju zagnieżdżonego zarodka. I założyli na jajowody zaciski. Przyjechała do naszego ośrodka w Omaha. Zrobiliśmy laparoskopię; okazało się, że żadnego wodniaka nie ma. Zdjęliśmy zaciski, połączyliśmy na nowo jajowody. Niestety, przez niepotrzebnie wykonany przez tamtych lekarzy zabieg pacjentka dotychczas ma kłopoty z zajściem w ciążę.

Jakie są najczęstsze przyczyny niepłodności?
– Medycyna nie zna wszystkich. Straciliśmy 30 lat badań, kiedy wszystkie środki rzucono na rozwój programu in vitro. Niepłodność często wynika z endometriozy, chorób szyjki macicy (jak np. nadżerka), torbieli jajnikowych; czasem chodzi o źle wykonany zabieg chirurgiczny. U 50–60 proc. pacjentek, u których obserwujemy nieregularność cyklu, chodzi o dysfunkcje hormonalne. Wczesna inicjacja seksualna to jeden z istotnych powodów stanu zapalnego macicy, co zmniejsza ilość śluzu, a przez to możliwość zajścia w ciążę. Antykoncepcja to także szkodliwy czynnik wpływający na płodność. W USA działa 466 klinik in vitro. Ich dane z 2007 r. mówią, że u 4 proc. przyczyną niepłodności jest endometrioza. Według naszych wyników u 72 proc. Dlaczego te statystyki tak się różnią? Bo w klinikach in vitro nie szuka się przyczyn.

A przyczyny psychologiczne?
– Niepłodność powoduje silny stres, co może powodować nieprawidłową produkcję hormonów. Łączenie psychologicznych problemów z niepłodnością jest raczej błędne.
« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama