• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Oszczędne dzieci

    Jacek Dziedzina

    |

    GN 06/2011

    dodane 14.02.2011 00:24

    Zamiast płatnych urlopów wychowawczych, państwo proponuje „tańsze” rozwiązanie: żłobki. Pedagodzy, psycholodzy i pediatrzy biją na alarm: to będzie drogo kosztować nas wszystkich. A zwłaszcza dzieci.

    Żłobek 24h
    Sygnatariusze listu przywołują także badania psychologów Spitza, Bowlby’ego i Schore’a oraz współczesne badania z zakresu psychologii rozwojowej i neurobiologii, które wykazały, że układ odpornościowy dziecka przestaje funkcjonować na skutek odseparowania od matki. „Czy jako państwo – pytają w liście – chcemy mieć obywateli z problemami w zakresie zaburzeń przywiązania? Czy stać nas będzie w nieodległej przyszłości na leczenie psychiatryczne tysięcy dzieci, a następnie dorosłych z takimi zaburzeniami?”. Autorzy krytykują także działające już tzw. żłobki całodobowe i agencje opiekuńcze, w których nawet kilkutygodniowe niemowlęta spędzają niemal cały tydzień, od poniedziałku do piątku. W niektórych z nich, za dodatkową opłatą, niemowlęta są dotykane, żeby nie straciły tzw. funkcji
    przywierania, skupiania wzroku na ludzkiej twarzy i innych zdrowych odruchów. „Świadomość młodych rodziców i ich priorytety na tym etapie budowania rodziny (praca zawodowa, spłacanie kredytów za mieszkanie, samochód etc.) mogą być jawnie sprzeczne z dobrem dziecka, ale mądre państwo nie powinno tego wykorzystywać, wskazując żłobki jako pozytywne rozwiązanie problemu opieki nad dzieckiem, lecz temu przeciwdziałać”, apelują specjaliści w liście do premiera.

    Klocki malucha
    Zwolennicy ustawy często podkreślali, że dzieci uczęszczające do żłobków, dzięki kontaktom z rówieśnikami i wspólnym zabawom edukacyjnym, szybciej się rozwijają, są bardziej samodzielne w życiu itd. To całkowicie błędne rozumowanie, ponieważ psychologia wyraźnie wskazuje na to, że w okresie do trzeciego roku życia potrzeby emocjonalne zdecydowanie dominują nad edukacyjnymi. – Dzieci interesują się sobą nawzajem, to prawda. Ale rozwój zabawy z rówieśnikiem występuje dopiero od trzeciego roku życia. I to jest czas na ewentualne przedszkole. Nie można natomiast tego procesu sztucznie przyspieszać – mówi Justyna Święcicka. – Myślę, że entuzjaści ustawy żłobkowej i wczesnej edukacji w żłobku mylą po prostu żłobek z przedszkolem – mówi Irena Koźmińska z Fundacji „ABCXXI”. Odwiedziła w Warszawie kilka żłobków. – Są kolorowe i ładnie wyposażone, personel stara się, jak może. Ale i tak widziałam buzie smutnych, zagubionych maluchów, które nie rozumieją, dlaczego na gwizdek wszystkie mają się bawić w kółko graniaste, nie było w nich żadnej radości z zabawy. A najmłodsze, kilkumiesięczne, płakały – wspomina prezes Fundacji. Nie chodzi rzecz jasna o to, że tak małe dziecko w ogóle nie chce się bawić, także z rówieśnikami. Ale ma to raczej charakter spontaniczny, poza tym lepiej żeby funkcję „instruktora” spełniał rodzic, z którym dziecko tworzy jednocześnie więź emocjonalną, ważniejszą niż „wczesna edukacja”.

    Skąd my to znamy?
    – Dziecko na tak wczesnym etapie wcale nie potrzebuje wzmożonych interakcji z rówieśnikami, tylko obecności rodziców – przyznaje Karolina Elbanowska, matka pięciorga dzieci i współtwórca (z mężem Tomaszem) stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców. – Matka powinna mieć możliwość wyboru, czy sama zaopiekuje się dzieckiem czy też wróci do pracy. Dziś jednak żłobek staje się dyktowaną ekonomicznie koniecznością. Sytuacja młodych rodzin jest w Polsce bardzo trudna. Rodzice są niewolnikami kredytów – dodaje. – Teraz żłobki są dobrze wyposażone i mają specjalistyczną kadrę – zaznacza. Nowa ustawa sprawi jednak, że nie będzie się opłacało ich utrzymywać, bo wprowadza niższe standardy utrzymania. Nie ma na przykład wymogu, żeby żłobek miał werandę czy ogród. Ustawa mówi też, że opiekunki mają zajmować się nawet ośmiorgiem dzieci. To prawo musiały tworzyć osoby, które nie mają pojęcia o wychowaniu dzieci – uważa Elbanowska. – Urlop macierzyński powinien trwać przynajmniej pół roku, nasze prawo jest w tym względzie niezgodne z zaleceniami pediatrów, którzy mówią, że do tego czasu dziecko powinno być karmione wyłącznie piersią. Problem tkwi jednak głównie w braku płatnych urlopów wychowawczych – dodaje. Pod względem polityki rodzinnej jesteśmy zresztą na szarym końcu w Europie. Kraje skandynawskie, a także Francja, lepiej niż w Polska rozumieją, że pierwszy okres życia dziecka jest kluczowy dla jego rozwoju emocjonalnego. Także Czesi, wprowadzając 4-letni okres pomocy finansowej rodzicom wychowującym dzieci (do żłobków trafia tylko 0,5 proc dzieci), pokazali, że zdrowie dziecka jest ważniejsze niż „bezkosztowne” obejście tematu i odgórne unijne postulaty, by 33 proc. maluchów upchnąć w żłobkach. Takie centralne zarządzanie wychowaniem chyba już w naszej części Europy przerabialiśmy. Jak widać, autorzy ustawy niewiele w swoich żłobkach się nauczyli.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół