Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Obudził się we mnie lew!

Ryzykując życie, ugasił pożar w domu. Uratował rodzinę, ale został ciężko poparzony. W Wigilię znów poprowadził główne wydanie "Wiadomości". O tym, kiedy w mężczyźnie rodzi się lew, z Krzysztofem Ziemcem rozmawia Maciej Gajek*.

Krzysztof Ziemiec
ur. w 1967 r. Absolwent Wydziału Inżynierii Środowiska Politechniki Warszawskiej oraz pracowni radiowej polsko-amerykańskiego studium dziennikarskiego. Pracował także w TVN 24, i w Telewizji Puls. W TVP 2 prowadził „Panoramę”. 24 grudnia 2009 r. wrócił do prowadzenia „Wiadomości” w TVP1.

Maciej Gajek: Naliczyłem kilkadziesiąt artykułów o Twoim wypadku. Stałeś się gwiazdą własnego serialu.
Krzysztof Ziemiec: – Nigdy tego nie chciałem. Wiem, że kiedy leżałem w szpitalu, kiedy byłem nieprzytomny, do mojego pokoiku dobijali się fotoreporterzy. Polowali na mnie jak na jelenia. Pielęgniarki stały na straży. Gdyby leżał tam ktoś ważny i znany, ale ja? Na szczęście po wyjściu ze szpitala odnosili się do mnie z dużą atencją i szacunkiem.

Trudno nie współczuć komuś, kto otarł się o śmierć.
– Ja po prostu nie jestem zarozumialcem jak wielu w tej branży. To kolorowe pisma dzwoniły do mnie, a nie ja do nich. Trochę naiwnie odbierałem wszystkie telefony, traktowałem je jako przyjacielskie, a nie wykonywane po to, żeby coś napisać. Po jednej z takich rozmów jakaś gazeta napisała, że „Ziemiec do końca życia będzie oszpecony”. A powiedziałem tylko, że pozostaną mi jakieś blizny. Innym razem ktoś dzwoni i pyta, jak się czuję. Ja mówię, że dobrze, ale strzyka mnie w ręku. Po trzech dniach artykuł: „Ziemiec ma rękę jak pocięty kurczak”.

Wiesz, że wcześniej mówiło się o Tobie: świetnie wygląda, świetnie przygotowany, ale to człowiek bez właściwości.
– Dziękuję, że mi to mówisz, teraz już wiem, czego mi brakowało (śmiech).

Widzom brakowało czegoś, za co można było Cię pokochać. Albo znienawidzić.
– Żyjemy w czasach, w których kultura osobista nie jest już w cenie, w cenie jest bycie chamem i bucem. Im częściej ktoś przerwie czy huknie, tym jest fajniejszy. Dawno temu zorientowałem się, że się źle urodziłem. Nie w tych czasach. Zawsze zajmowałem się przygotowaniem do pracy, a nie dbaniem o własny wizerunek. To był błąd. Bo ci gorzej przygotowani byli często bardziej czytelni, a potem bardziej szanowani przez szefów. Słyszałem: inni mają dużą rozpoznawalność, a ty co? Teraz wiem, że trzeba też i o to dbać.
« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy