• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Do ostatniego tchu

    Szymon Babuchowski

    |

    GN 46/2009

    dodane 16.11.2009 09:15

    Pracujemy z ludźmi, którzy do ostatniego oddechu afirmują życie – mówi ks. Piotr Krakowiak, dyrektor Fundacji Hospicyjnej.

    Jesteś! To dobrze – starsza pacjentka uśmiecha się, widząc w drzwiach panią Teresę. – To dla mnie bardzo ważne, ten ich uśmiech – zwierza się wolontariuszka gdańskiego hospicjum. – My tu wszyscy zgodnie twierdzimy, że więcej otrzymujemy, niż dajemy. Bo hospicjum to budzenie radości.

    Hospicyjne mity
    Dla statystycznego Polaka to ostatnie zdanie z pewnością wyda się dziwne. Z badań, jakie przeprowadziła Fundacja Hospicyjna wspólnie z pracownią PBS DGA, wynika, że aż 73 proc. naszych rodaków uważa hospicja za miejsca, w których dominuje smutek. Tymczasem wśród wolontariuszy taka opinia znajduje poparcie u zaledwie 4 proc. Skąd ta rozbieżność? – Ona wynika z ogromnej obawy przed wejściem do hospicjum – twierdzi, ks. Piotr Krakowiak, założyciel i dyrektor Fundacji Hospicyjnej. – Pokutuje tu bardzo krzywdzący stereotyp, że jest to miejsce, gdzie niedobre dzieci oddają swoich rodziców. Tymczasem do hospicjów stacjonarnych trafia się wtedy, gdy wyczerpie się już wszystkie możliwości pomocy w domu. Opieka paliatywna jest w ogromnej większości opieką domową.

    Fundacja Hospicyjna od pięciu lat przybliża polskiemu społeczeństwu misję, działalność i potrzeby hospicjów. Nastawienie Polaków do tego problemu stopniowo się zmienia, ale sporo jest jeszcze do zrobienia. – To temat, który ludzie wypierają ze świadomości, i jest to dość naturalne – mówi ksiądz Krakowiak. – Ale trzeba go oswoić. Bo choć cierpienie bliskich zawsze nas mocno dotyka, łatwiej jest je znieść, kiedy mamy do kogo się zwrócić o pomoc. Tymczasem, według badań CBOS, tylko co 10. ankietowany dobrze orientuje się w działalności hospicjów. Być może to właśnie brak wiedzy powoduje, że w co trzecim polskim hospicjum brakuje wolontariuszy. Wprawdzie na pytanie: „Dlaczego nie jesteś wolontariuszem hospicyjnym?” Polacy najczęściej odpowiadają: „Nie mam na to czasu”, rzadko jednak mają świadomość, że większość ośrodków wymaga dyspozycyjności zaledwie przez dwie godziny w tygodniu. Inne przyczyny odmowy wiążą się z przekonaniem o braku predyspozycji do takiego posługiwania. Jak wynika z sondażu PBS DGA, aż 85 proc. Polaków uważa, że wolontariuszami hospicyjnymi mogą być jedynie osoby bardzo odporne psychicznie. Młodzi, szlachetni, najlepiej z wykształceniem medycznym lub pielęgniarskim. Ponieważ niewielu spełnia wszystkie te kryteria jednocześnie – rezygnują.

    Szansa dla emerytów
    Okazuje się jednak, że wolontariat hospicyjny nie jest wcale zajęciem dla nadludzi. Bezpośredni kontakt z chorymi i ich bliskimi ma tylko część wolontariuszy. Dochodzą do tego stopniowo, przechodząc przez kilkumiesięczny kurs medyczny, szkolenie psychologiczne i liczne rozmowy z pracownikami hospicjum. Pozostali mogą pomagać w biurze, ogrodzie, przy transporcie czy akcjach charytatywnych. Znajdzie się zajęcie dla kierowców, ogrodników, malarzy, urzędników, prawników – właściwie dla wszystkich. Dlatego organizatorzy kampanii „Hospicjum to też życie” starają się dotrzeć do różnych środowisk. W zeszłym roku wzięli na celownik młodzież, prezentując tematykę hospicyjną podczas koncertów, meczów, pikników i spektakli teatralnych. Dla nauczycieli został przygotowany specjalny poradnik „Jak rozmawiać z uczniami o końcu życia i wolontariacie hospicyjnym”, który zyskał rekomendację MEN.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół