• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Oswoić dysleksję

    dodane 06.10.2009 13:21

    Gubią lub podwajają litery, rysują „brzuszki” w odwrotnym kierunku albo mylą głoski dźwięczne z bezdźwięcznymi. Dyslektycy. Jest ich w społeczeństwie ponad 10 procent.

    Mają problemy z pisaniem i czytaniem, mimo że poziom ich inteligencji wcale nie odbiega od normy. Przeciwnie, bywają wybitnie uzdolnieni. Kiedyś surowo oceniani, z łatkami „leniów” i „nieuków” przyklejanymi przez nauczycieli, dziś – zdaniem niektórych – nadmiernie chronieni przez poradnie psychologiczno-pedagogiczne, które opinie o dysleksji wystawiają zbyt łatwo. Czy zmiany w podejściu do tej kwestii, przygotowywane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, pomogą uregulować ten problem, czy też dostarczą uczniom z dysleksją dodatkowych stresów?

    Jak kura pazurem
    Grzegorz Rak o tym, że może mieć problemy z dysleksją, dowiedział się w piątej klasie szkoły podstawowej. – Miałem ciągłe kłopoty z dyktandami, myliłem „p” z „b”, dużą literę „E” z cyfrą 3 – wspomina. – Kłopot sprawiało mi odróżnianie lewej i prawej strony. W moim przypadku udało się dość szybko zdiagnozować problem, bo moja mama jest nauczycielką i miała kontakt z pedagogami. Dowiedziała się od kogoś, że są to objawy charakterystyczne dla dysleksji, i poszła ze mną do poradni. Najpierw zbadano moje możliwości intelektualne, potem był test ortograficzny. Przypuszczenia mamy potwierdziły się: dostałem opinię o dysleksji, która w moim przypadku występuje w formie dysortografii. Opinia była ważna przez trzy lata.

    Dziś o dysleksji mówi się wiele, ale jeszcze kilkanaście lat temu problem był w Polsce prawie nieznany. 38-letni Jarosław Syrkiewicz dowiedział się o swojej dysgrafii i dyskalkulii dopiero pięć lat temu, gdy żadne zaświadczenia nie były mu już potrzebne. Ale wcześniej, w okresie szkolnym i studenckim, zaburzenie dało mu się we znaki. – W szkole nauczyciele mówili tylko, że bazgrzę jak kura pazurem i powinienem więcej ćwiczyć pisanie – opowiada. – Prawdziwe kłopoty zaczęły się w czasie studiów na politechnice. Na geometrii wykreślnej miałem problemy z rysowaniem. Myliłem liczby: 8 z 0, 7 z 1 itp. W końcu musiałem przerwać studia.

    Nie czekać z diagnozą
    Przyczyn dysleksji może być wiele – niektórzy naukowcy mówią o podłożu genetycznym, inni dopatrują się raczej związków z mikrouszkodzeniami centralnego układu nerwowego. Co ciekawe, problem ten aż pięciokrotnie częściej dotyczy mężczyzn niż kobiet. Historia badań nad specyficznymi trudnościami w nauce czytania i pisania liczy sobie zaledwie sto lat z kawałkiem, stąd trudno się dziwić, że wiedza ta dość wolno toruje sobie drogę do powszechnej świadomości. Do niedawna uważano, że dysleksję rozwojową można rozpoznać nie wcześniej niż u 11–12-latka.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół