• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Liczy się jakość

    Jacek Dziedzina

    |

    GN 36/2009

    dodane 07.09.2009 09:23

    O reformowaniu polskiej armii z gen. Stanisławem Koziejem rozmawia Jacek Dziedzina

    Jacek Dziedzina: Czy 100-tysięczna armia zawodowa wystarczy Polsce?
    Gen. Stanisław Koziej: – Liczebność sił zbrojnych musi wynikać z możliwości ekonomicznych państwa, jeśli chcemy mieć armię na odpowiednim poziomie. W dzisiejszych czasach ważniejsza jest jakość sił zbrojnych niż jej liczebność. Trzeba zatem rekrutować jak najlepszych kandydatów, dokonywać selekcji, a nie brać wszystkich chętnych. Trzeba ich dobrze uzbroić, wyposażyć oraz szkolić intensywnie i codziennie. Jeśli więc chcemy mieć dobrą armię zawodową, a nie tylko ludzi ubranych w mundury, to potrzebne są duże pieniądze. Uważam, że 100-tysięczna armia zawodowa jest maksymalna przy środkach finansowych, jakie polskie władze są gotowe przekazywać na obronę.

    Rok temu w rozmowie z „Gościem” sceptycznie odnosił się Pan do planów rządu tak szybkiego wprowadzenia w pełni zawodowej armii.
    – Podtrzymuję tę opinię. Zwracałem uwagę ministrowi obrony narodowej, gdy byłem jego doradcą na początku 2008 r., że ta koncepcja profesjonalizacji jest oparta na zbyt napiętych wskaźnikach. Chodzi m.in. o nierealne terminy – nie jest możliwe, by do 2010 r. przestawić armię na w pełni zawodową. Te napięte wskaźniki w sytuacji kryzysu natychmiast się załamały. Gdyby zakładane wcześniej parametry nie były takie hurraoptymistyczne, łatwiej by nam było realizować ten projekt.

    Czy jest zatem zagrożenie, że uzawodowienie armii w Polsce skończy się fiaskiem?
    – Tak, wciąż istnieje zagrożenie, że w 2010 r. nie będziemy mieli porządnej armii zawodowej. Zatem wskazana byłaby jak najpilniejsza korekta. Wiem, że MON pracuje nad nią. Ale ona musi być radykalna, a nie wycinkowa.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół