• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • In vitro to eksperyment

    Joanna Jureczko-Wilk

    |

    GN 14/2009

    dodane 07.04.2009 14:03

    O skutkach zapłodnienia metodą in vitro dla zdrowia poczętych w ten sposób dzieci z prof. Tadeuszem Mazurczakiem rozmawia Joanna Jureczko-Wilk.

    Prof. Tadeusz Mazurczak jest kierownikiem Zakładu Genetyki Medycznej Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, prezesem Polskiego Towarzystwa Genetyki Człowieka i ekspertem Komisji Bioetyki Rady Europy

    Joanna Jureczko-Wilk: Od poczęcia pierwszego „dziecka z probówki” minęło 30 lat. W Polsce tzw. metody wspomaganego rozrodu, w tym in vitro, stosuje się od 20 lat. To chyba wystarczająco długi czas, by ocenić ich skutki zdrowotne dla poczętych w ten sposób dzieci?
    Prof. Tadeusz Mazurczak: – Nie znam wyników tego typu badań w Polsce, ale w dostępnej światowej prasie medycznej można znaleźć ponad cztery tysiące publikacji, próbujących ocenić efektywność zarówno samych metod, jak i ich skutków dla przebiegu ciąży i rozwoju urodzonych dzieci. Ocenę wyników utrudnia jednak brak wielu danych, dotyczących np. stanu zdrowia dzieci, w tym obserwacji długofalowych. Rodzice bardzo często zatajają informacje o poczęciu dziecka metodami wspomaganymi. I chociaż dzieci „z probówki” rodzi się coraz więcej – w niektórych krajach stanowią one od 1 do 3 proc. wszystkich noworodków – pełnych informacji na temat ich stanu zdrowia po urodzeniu i w kolejnych okresach życia jest bardzo niewiele.

    Skąd więc wiadomo, że te metody są bezpieczne dla dziecka?
    – To wynika z doświadczeń kilkudziesięciu lat stosowania tych metod. Trzeba jednak powiedzieć, że jest to w dalszym ciągu pewien eksperyment, którego efekty dopiero ocenimy w przyszłości. Wyniki wielu badań świadczą, że metody in vitro nie są pozbawione ryzyka, o którym także należy mówić. U człowieka istnieje bowiem wiele mechanizmów zabezpieczających jego reprodukcję. Jednym z nich jest pewna „rozrzutność natury” przejawiająca się tym, że organizmy kobiety i mężczyzny tworzą ogromną liczbę komórek płciowych. Wiemy jednak, że tylko jeden plemnik wnika do komórki jajowej. Dlaczego akurat ten plemnik spośród milionów innych, tego jeszcze nie wiemy. W zapłodnieniu pozaustrojowym to człowiek dokonuje wy-boru, który plemnik połączy się z określoną komórką jajową. Zasadne jest więc pytanie, czy metody te łączą się z jakimś – a jeśli tak, to jakim – ryzykiem.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół