• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Czy Michałek będzie Phelpsem?

    Agata Puścikowska

    |

    GN 40/2008

    dodane 06.10.2008 12:22

    Co by było, gdyby młodzi Einstein, Dali, czy pływak Phelps mieszkali na południu Polski? Mimo starań nie znaliby tamtejszej prognozy pogody. To wcale nie abstrakcyjny dowcip. To niezwykła prawda o zwykłym ADHD.

    Gdy Michael miał kilka lat, mówili, że nieznośny. Że nie usiedzi na miejscu, że nie słucha i wszędzie go pełno. Że na lekcjach podskakuje, gada, szacunku do starszych nie ma. Rozwydrzony dzieciak i nic z niego nie będzie. Debbie, matka Michaela, załamywała ręce. Trafiła jednak do dobrych terapeutów, diagnostyków. Badania, terapie, codzienna, nieraz mordercza praca dały efekt: „zwariowany bachor” zamienił się w olimpijczyka. Spożytkowana niespożyta energia, wrodzona przebojowość i nadpobudliwość, skierowane na właściwy tor, dały plon stokrotny. Przesada? No fakt. W przypadku Michaela Phelpsa ośmiokrotny jedynie. Ale za to ze szczerego złota. Przykład Michaela Phelpsa to złota strona medalu. Niestety, los tysięcy Michałków – „niegrzecznych bachorów” – pozostawionych samym sobie to często szara rzeczywistość.

    Michaś już od najmłodszych lat jest nieco inny. Wciąż hałasuje, biega bez sensu, skacze. Przewraca, tłucze, czasem niszczy. „Ten nieznośny Michaś...” – przedstawia Michałka pani od matmy, pani od polskiego. W domu matka krzyczy, ojciec straszy (i nie tylko straszy) pasem. Rodzice kłócą się między sobą, bo „ty go tak wychowałaś/wychowałeś”. W efekcie otrzymuje Michaś łatkę gorszego, nieznośnego, czy wręcz... nienormalnego. Michaś rośnie, łatka zamienia się w łatę. Coraz większe problemy z koncentracją przeradzają się w duży dramat. Słabe oceny – słaba samoocena. Mówią, że dziecko głupie i niczego nie osiągnie. I w pewnym momencie Michaś zaczyna w swą głupotę wierzyć. I głupia przepowiednia zaczyna się sprawdzać. Ilu jest Michałków w Polsce? Ilu z nich ma szansę stać się Michaelami? Choćby i srebrnymi?

    Gdy przeleci mucha…
    O co chodzi w zagadce z prognozą pogody? Odpowiedź jest prosta, choć wymaga... skupienia. Bo skupienie, czy raczej jego brak, jest tu elementem kluczowym. – To może wydawać się niepojęte lub śmieszne, ale wielokrotnie okazywało się, że ludzie z ADHD, mieszkający na południu Polski, mimo chęci nie potrafią dokończyć... oglądania prognozy pogody – mówi Ilona Lelito, prezes Polskiego Towarzystwa ADHD. – Po prostu informacja o tym regionie podawana jest na samym końcu. A przez pierwszych kilka minut mogło się tyle wydarzyć... Mogły trzasnąć drzwi, do pokoju mógł wejść kot, mógł zadzwonić telefon, albo przeleciała mucha. I z koncentracji na programie nici. – Czasem słyszę: „dzieciak jest niewychowany, niegrzeczny”... A prawda jest taka, że mylenie „niegrzeczności” z nadpobudliwością psychoruchową może mieć opłakane skutki – twierdzi Lelito.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół