• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Namalujmy prawdziwy obraz

    Artur Bazak w rozmowie z Normanem Davies'em

    |

    GN 35/2008

    dodane 04.09.2008 09:33

    O II wojnie światowej napisano wiele książek i wyprodukowano mnóstwo filmów, a wciąż niewiele o niej wiemy – twierdzi Norman Davies, autor najnowszej książki poświęconej wydarzeniom tych lat: „Europa walczy, 1939–1945. Nie takie proste zwycięstwo”.

    Artur Bazak: Wydaje się, że II wojna światowa jest tematem dość wnikliwie opisanym przez historyków. Dlaczego zdecydował się Pan napisać o tym jeszcze jedną książkę?
    Norman Davies: – Na ten pomysł wpadłem 10 lat temu, gdy przygotowywałem książkę o powstaniu warszawskim. Kiedy opowiadałem różnym ludziom w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych o powstaniu, zauważyłem, że wielu z nich nie ma podstawowej wiedzy na temat II wojny światowej.

    Ale Pan twierdzi, że minęło zbyt mało czasu, aby taką wyczerpującą syntezę zaproponować...
    – Nikt nie mówi tu o wyczerpującej syntezie. Chodzi tylko, i aż, o zebranie istotnych kontekstów wydarzeń II wojny światowej, tak by jej przyczyny, przebieg i konsekwencje były zrozumiane przez jak największą liczbę osób. Historycy popadają w coraz większą specjalizację. Zajmują się małym wycinkiem jakiegoś tematu. Dlatego takie próby syntetycznego ujęcia zawsze będą potrzebne.

    Co nowego Pana książka wnosi do ustaleń na temat II wojny światowej?
    – Chciałem przede wszystkim zestawić obrazy z różnych obszarów badań historycznych. Znajomy historyk mówił mi, że piszę o rzeczach, które zostały już przez różnych specjalistów rozstrzygnięte. Na przykład walka na froncie wschodnim jest rozpoznana i przebadana. Wiadomo, że ok. 80 proc. walk zostało stoczonych na froncie wschodnim. Z tym wszyscy się zgadzają. Trudniej przyznać, że w związku z tym Stany Zjednoczone i Wielka Brytania razem tylko w 20 proc. przyczyniły się do wygrania wojny z Hitlerem. Powiedzenie tego głośno wywołuje oburzenie. Kolejne bariery w poznawaniu całej prawdy o II wojnie światowej są przełamywane. Ale wciąż pozostaje ich tyle, że próby przezwyciężenia tego mają ciągle sens.

    Chodziło Panu o przedstawienie możliwie najbardziej całościowego obrazu II wojny światowej, nie tylko z perspektywy zwycięzców?
    – Tak. Podam jeszcze inny wymowny przykład. Od wielu lat opisuje się dość szczegółowo historię Gułagu. Ale ta wiedza nie przekłada się na analizy dotyczące całej II wojny światowej. W swojej książce umieściłem spis obozów niemieckich i sowieckich w jednym rozdziale, zatytułowanym „Obozy koncentracyjne”. Ani jeden recenzent do tego się nie odniósł. Na spotkaniach z czytelnikami zawsze zaczynam od pytania o to, który obóz w Europie podczas wojny był największy. Większość mówi: Oświęcim. Prawidłowa odpowiedź brzmi: Workuta. To jest wiedza nieprzetrawiona…

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół