• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Wybory Ameryki

    Wywiad przeprowadzony przez włoski dziennik „Avvenire”. Tekst za zgodą „Ethics and Public Policy Center”

    |

    GN 32/2008

    dodane 08.08.2008 08:33

    Z zachowania Obamy wnioskuję, że jest autentycznym lewicowcem. I to jest powód jego popularności w Europie – mówi George Weigel w przeddzień wyborów prezydenckich w USA.

    „AVVENIRE”: Ameryka zmierza ku wyborom prezydenckim, będąc w słabej sytuacji ekonomicznej: wyższe wskaźniki bezrobocia, wyższe ceny benzyny, kryzys na rynku kredytów hipotecznych, kryzys na rynku nieruchomości itd. W jakim stopniu ta sytuacja wpływa na amerykańskich wyborców? I jak wpływa na sposób życia ludzi w Ameryce?
    GEORGE WEIGEL:
    – W związku z danymi ankietowymi zaobserwowałem dziwne zjawisko: większość ludzi myśląc, że gospodarka przechodzi ciężki okres, uważa jednocześnie, że oni osobiście mają się dobrze. Przypisuję tę niespójność – „ogólnie dzieje się fatalnie, ale mnie się wiedzie nieźle, dziękuję” – siedmioletniej histerii mainstreamowych mediów, która kształtuje (lub może lepiej powiedzieć – deformuje) wyobrażenia ludzi o sprawach makro. Fundamenty amerykańskiej ekonomii są zdrowe. Jest załamanie na rynku kredytów, który oddziałuje na rynek nieruchomości, stąd powstaje spore napięcie w związku ze wzrostem cen energii. Ale nie dzieje się nic, czego nie można naprawić.

    Wartości długoterminowych kontraktów na żywność od dwóch lat rosną, ceny paliwa, owoców, warzyw, kukurydzy są wyższe. To są jedynie przykłady problemów, z którymi boryka się amerykańska klasa średnia (i nie tylko ona). Czy sądzi Pan, że Amerykanie nadal optymistycznie patrzą w przyszłość? Czy może stracili wiarę w to, że kraj jest w stanie rozwiązać swoje problemy i poprawić sytuację?
    – Bardzo wątpię, by Amerykanie stracili wiarę w swoją zdolność dokonania tego, co powinni zrobić w celu zbudowania dla siebie lepszej przyszłości. Co najwyżej stracili wiarę w Kongres i mieli do tego powód. Kongres jest być może najbardziej niefunkcjonalną z najważniejszych instytucji w życiu Ameryki. Co jednak ciekawe, większość kongresmenów obecnie pełniących urząd prawdopodobnie zostanie wybranych ponownie. (Pozwolę sobie dodać na marginesie, że europejski sposób przed-stawiania amerykańskiego życia doprowadziłby przysłowiowego człowieka z Marsa do myślenia, że Stany Zjednoczone są krajem Trzeciego Świata. Lepszą miarą dla opisania rzeczywistości współczesnego amerykańskiego życia, włączając w to życie gospodarcze, jest imigracja – legalna i nielegalna. Zakładając, że ludzie nie są głupi, nie staraliby się oni wszelkimi możliwymi sposobami przenieść na przegraną pozycję).

    Tematem wiodącym wyborów w roku 2004 był przede wszystkim problem bezpieczeństwa narodowego. Cztery lata później gospodarka jest tematem kluczowym? Na ogół amerykańscy wyborcy skłaniają się ku Partii Demokratycznej, gdy gospodarka jest słaba. Dlaczego?
    – W rzeczywistości wybory w roku 2004 zostały rozstrzygnięte przez pół miliona ewangelików z Ohio, którzy zarejestrowali się, by głosować w obronie tradycyjnego małżeństwa – i którzy z tego powodu głosowali na prezydenta Busha, dzięki czemu wygrał on w Ohio i w wyborach w ogóle. Gdyby wyeliminować ten wątek, teraz prezydent John Kerry ubiegałby się o drugą kadencję. Amerykanie zwrócili się ku republikaninowi Ronaldowi Reaganowi, kiedy demokrata Jimmy Carter narobił bałaganu zarówno w gospodarce, jak i w amerykańskiej polityce zagranicznej. Partia Demokratyczna rzeczywiście ma tendencję do ingerowania w sprawy gospodarcze, co może przyciągnąć wyborców, którzy myślą, że rząd jest odpowiedzią na problemy gospodarcze. Zwykle nie jest, ale mimo to są ludzie, którzy w ten sposób myślą. Jest również wiele (jak ich nazywam) „plemiennych” bądź „genetycznych” wyborców Partii Demokratycznej w regionie, który moja przyjaciółka Maggie Gallagher opisuje jako „Korytarz dekadenckiego katolicyzmu” – Północny Wschód, Illinois i Michigan, gdzie „katolik = związki zawodowe = demokrata”. Dzięki zdolności Reagana do przyciągania tych wyborców, powstała republikańska koalicja, która skutecznie wypełniła polityczny kalendarz od roku 1981 do 2006. Warto również odnotować, że proaborcyjny demokrata John Kerry zdobył wszystkie stany, w których znajdowały się siedziby amerykańskich kardynałów w 2004 r.

    Niedawny wyrok Sądu Najwyższego w sprawie broni palnej miał ogromne znaczenie dla debaty na temat prawa do posiadania i noszenia broni. To dyskusja bardzo odległa od europejskiej mentalności, ale bliska temu, w jaki sposób wielu Amerykanów myśli o korzeniach i wartościach swego kraju. Czy te wartości są nadal silne i czy podziela je większość ludzi?
    – Prawdziwy problem z Sądem Najwyższym – bez względu na to, czy sprawa przez niego rozstrzygana ma związek z prawem do posiadania broni, z Guantanamo, czy z aborcją – polega na tym, czy zamierza on interpretować prawo, czy też je tworzyć. Uzurpacja sądu w stosunku do polityków – sędziowie zastępujący prawodawców jako głównych decydujących – jest bardzo poważnym problemem również w Europie, Kanadzie i Izraelu, zupełnie tak samo jak w Stanach Zjednoczonych.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół