• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Modlitwa za Tybet

    Stanisław Zasada

    |

    GN 32/2008

    dodane 08.08.2008 08:57

    Rok temu wycofał książeczki do Pierwszej Komunii św., bo były wydrukowane w Chinach. Na czas olimpiady zamknie się w kościele i będzie się modlił o wolność dla prześladowanych Tybetańczyków.

    W piątek 8 sierpnia, kiedy cały świat będzie oglądał ceremonię otwarcia igrzysk olimpijskich w Pekinie, ks. Edmund Jaworski, proboszcz parafii św.Kazimierza we wsi Gułtowy koło Poznania, zamknie się w kościele i rozpocznie modlitewny maraton.
    – Chcę w ten sposób wyrazić mój krzyk, że Tybet jest krzyżowany na oczach świata. Może poruszy to czyjeś sumienia – mówi proboszcz.

    Pekin 2008 jak Berlin 1936
    O tym, że obecna olimpiada odbędzie się w Pekinie, ks. Jaworski dowiedział się 4 lata temu. Oglądał w telewizji ceremonię zamknięcia igrzysk w Atenach. Przecierał oczy ze zdumienia, gdy pokazano, jak olimpijska flaga powędrowała do rąk burmistrza chińskiej stolicy jako gospodarza kolejnych igrzysk. Wybór Pekinu kojarzy mu się z olimpiadą zorganizowaną w 1936 r. w Berlinie, gdy władzę dzierżył Adolf Hitler. „Droga Siostro i Drogi Bracie. W imię miłości chciałbym Wam powiedzieć, że przez cały czas trwania Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, ten kościółek będzie otwarty przez całą dobę i zawsze mnie w nim znajdziecie, z wyjątkiem tych chwil, kiedy po-sługa pasterska względem wspólnoty zmusi mnie do przerwania modlitewnego czuwania” – taki list napisał ksiądz do swoich parafian na początku Wielkiego Postu. Od 8 sierpnia trudno będzie znaleźć go na plebanii.

    Na prawie trzy tygodnie przeniesie się do swojego kościółka. Zabierze ze sobą Biblię, „Regułę” św. Benedykta i książeczkę „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza à Kempis. Będzie się modlił, medytował i pościł. Odprawi tylko codziennie Mszę św., jak trzeba będzie poprowadzi pogrzeb albo pojedzie do chorego. Nocą, gdy padnie ze zmęczenia, owinie się kocem i zdrzemnie w ławce. W czasie olimpiady w gułtowskiej parafii przypadnie odpust Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Ksiądz Eda (tak mówi o sobie i tak nazywają go parafianie) poprosił już innego kapłana, żeby poprowadził uroczystości. Nie będzie też udzielał żadnych wypowiedzi dziennikarzom, którzy być może zjadą do wsi, żeby relacjonować jego protest. – Nie chcę, żeby moja modlitwa i post zamieniły się w happening – mówi stanowczo. Ksiądz Eda ma nadzieję, że nie będzie w kościele sam. Do świątyni zaprasza każdego, kto będzie chciał wyrazić solidarność z „krzyżowanym na oczach świata Tybetem”, jak mówi. Niektórzy mieszkańcy wsi Gułtowy zapowiadają, że przyjdą choć na chwilę pomodlić się razem z proboszczem. – Po-winniśmy się solidaryzować z innymi ciemiężonymi narodami, bo w Polsce też nie było kiedyś wolności – mówi 34-letni Lucjan Dziurka.

    Flaga na krzyżu
    W kościele w Gułtowach od kilku miesięcy wisi na brzozowym krzyżu flaga okupowanego przez Chiny niepodległego Tybetu. Ksiądz Eda od dawna solidaryzuje się z narodem tybetańskim i innymi grupami prześladowanymi przez władze w Peki-nie. Gdy rozmawiamy w gułtowskiej plebanii, wylicza z pamięci cały katalog zbrodni popełnionych przez reżim Chińskiej Republiki Ludowej: obozy koncentracyjne, przymusowe sterylizacje i aborcje, ograniczenie wolności słowa i swobód religijnych. Dlatego wstyd mu czasem, że niektóre wydawnictwa katolickie i kościelne firmy drukują religijne książki w Chinach albo sprowadzają stamtąd dewocjonalia i figurki Matki Bożej. – Myślę, że Pan Bóg oczekuje tutaj od nas poprawy – mówi. Sam reaguje w takich sytuacjach stanowczo. Gdy rok temu dowiedział się, że modlitewniki dla dzieci do Pierwszej Komunii św. wydało wydawnictwo, które drukuje książki w Chinach, zamienił je na inne książeczki do nabożeństwa. – Nie chciałem wspierać firmy, która prowadzi interesy w kraju, gdzie gardzi się prawami człowieka – tłumaczy kapłan. Księdzu Edzie marzy się jedno: żeby sportowcy w geście protestu przeciwko organizacji igrzysk w stolicy Chin oddawali zdobyte medale. – Chciałbym, żeby znalazł się chociaż jeden dzielny człowiek, który nie przyjąłby medalu i pokazał światu, że organizowanie igrzysk w cieniu obozów koncentracyjnych jest haniebne – mówi. O to też będzie się modlił w czasie pekińskiej olimpiady.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół