• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Wszedłem na pole minowe

    rozmowa z Jarosławem Gowinem, posłem PO, szefem zespołu bioetycznego przygotowującego unormowania prawne w kwestii zapłodnienia in vitro

    |

    GN 18/2008

    dodane 01.05.2008 21:47

    O zapłodnieniu in vitro, nadliczbowych zarodkach i katoliku w polityce z Jarosławem Gowinem* rozmawia ks. Artur Stopka

    Ks. Artur Stopka: Kto ma prawo do posiadania dzieci?
    Jarosław Gowin: – Do posiadania dziecka naturalnego ma prawo każdy. Domyślam się jednak, że pytanie Księdza jest podchwytliwe i chodzi o kwestię zapłodnienia in vitro. Zapłodnienie przy użyciu sztucznego wspomagania nie należy do naturalnych praw człowieka i dlatego o tym, kto ma do niego prawo, musi się wypowiedzieć prawodawca.

    Skoro zapłodnienie in vitro nie jest naturalnym prawem człowieka, to czym jest? Przywilejem?
    – Zanim odpowiem na to pytanie – jedno zastrzeżenie. Jako przewodniczący zespołu bioetycznego czuję się odpowiedzialny przede wszystkim za wypracowanie dobrego kompromisu, a nie za forsowanie własnych poglądów. Dlatego na pytania Księdza mogę odpowiedzieć tylko w sposób bardzo ogólny. Zapłodnienie in vitro jest próbą wyjścia naprzeciw dramatowi osób dotkniętych bezpłodnością. Ale ponieważ w tej sprawie mamy do czynienia z całym splotem zagadnień i wartości, takich jak dobro dziecka, jak godność osoby ludzkiej, jak definicja małżeństwa czy obowiązki państwa, dlatego nie potrafię podpisać się pod poglądem, że każdy ma prawo do korzystania z tej metody. Jeżeli miałby je każdy, to by oznaczało, że także mieliby je na przykład samotni rodzice – niekoniecznie tylko kobieta, także mężczyzna, który wynajmowałby kobietę do urodzenia dziecka. Trzeba by także przyjąć, że pary homoseksualne – gejowskie czy lesbijskie – miałyby prawo do korzystania z tej metody.

    Oni twierdzą, że mają takie prawo.
    – Moim zdaniem prawo do korzystania z tej metody powinno być ograniczone do kobiet i mężczyzn pozostających w trwałym związku, najlepiej, żeby to był związek małżeński. Ale o tym decydować będzie zespół, w którym ja mam tylko jeden głos na osiemnaście.

    A dlaczego inni nie?
    – Dlatego, że istnieje coś takiego jak prawo natury. Z punktu widzenia prawa natury właściwą przestrzenią do wychowania dziecka jest związek dwojga rodziców – kobiety i mężczyzny. Uważam, że przyznanie prawa do korzystania z metody in vitro związkom homoseksualnym byłoby naruszeniem prawa natury.

    Sama metoda jest pozanaturalna, jest ingerencją w naturę.
    – Tutaj stajemy przed bardzo złożonym i bardziej generalnym pytaniem: do jakiego stopnia stosowanie metod leczniczych jest zgodne z naturą, a do jakiego stopnia ingeruje w porządek natury. Z mojego punk-tu widzenia stosowanie metody in vitro jest moralnie dopuszczalne, pod warunkiem że nie towarzyszy temu śmierć istot ludzkich. Innymi słowy, że w ramach tej techniki unika się tworzenia zarodków nadliczbowych.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół