• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Roszczenia i negocjacje

    rozmowa z Dariuszem Karłowiczem

    |

    GN 24/2006

    dodane 08.06.2006 09:41

    Jacek Dziedzina: Strajki i protesty w kolejnych grupach zawodowych spotykają się ze zrozumieniem, ale jednocześnie rodzą pytanie, czy nie pogłębiają w nas mentalności roszczeniowej.

    Dariusz Karłowicz: – To jest budżetówka, zatem mamy do czynienia z dość oczywistym rodzajem napięcia. Z jednej strony mamy wytrzymałość budżetu, z drugiej – granicę wytrzymałości ludzi. Trzymanie się zasad każdej ze stron może skutkować tragedią. Jeśli budżet robi się zbyt elastyczny, to może to doprowadzić do kryzysu finansów państwa. Z drugiej strony, jeśli politycy będą zbyt nieustępliwi, to może się okazać, że, na przykład, wykształciliśmy lekarzy dla wielu krajów Unii Europejskiej, natomiast sami musimy szukać ich dla siebie.

    Czy trudna sztuka kompromisu jest zawsze dobrym rozwiązaniem? Prawda niekoniecznie „leży po środku”…
    – Trzeba mieć odpowiednią wiedzę, żeby powiedzieć, jaki poziom podwyżek byłby sensowny, kiedy mogłoby to skończyć się katastrofą. Nie wiem też, jaka jest gotowość protestujących do kompromisu. Często słyszymy, że poniżej takiej a takiej sumy nie mamy w ogóle o czym mówić. Trzeba to oceniać niezwykle ostrożnie. Proste wyroki w stylu „rząd poległ, bo dał” lub „lekarze są roszczeniowi” traktuję jako dość aroganckie. Potrafię wyobrazić sobie sytuację człowieka, który zarabia poniżej kwoty, jaka zapewniałaby normalne funkcjonowanie. Dochodzą do tego jeszcze kwestie psychologiczne, sprawy negocjacji.

    Co utrudnia, wypracowanie porozumienia?
    – Weźmy na przykład środowiska medyczne: przecież wiele osób w Polsce ma o nich bardzo złą opinię. Poziom korupcji w służbie zdrowia, cały ten system przerażającej solidarności lekarzy, który sprawia, że tzw. błędy w sztuce nie są poddawane żadnej kontroli. Jest też taki element dobrze ugruntowanej i wcale nie tak źle uzasadnionej czarnej legendy służby zdrowia, z którą muszą zmierzyć się wszyscy wspaniali, uczciwi lekarze, którzy stanowią większość. Ale to ich sytuację negocjacyjną znacznie pogarsza. To jest jedna z tych sytuacji, w których nie widzę prostych recept. W innym przypadku byłaby pewnie już dawno rozwiązana.

    * Filozof, autor książek poświęconych cywilizacji zachodniej, założyciel pisma „Teologia polityczna”

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół