• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Młodzi na krańcu Europy

    rozmowa z bratem Markiem z Taize

    |

    GN 02/2005

    dodane 09.01.2005 15:50

    Co powinno zostać w sercach młodych po spotkaniu? – Bardzo nas cieszy, gdy słyszymy, że młodzież po powrocie podejmuje odpowiedzialność za swoje wspólnoty parafialne, w których próbuje pogłębiać wiarę.

    Tomasz Wardzała: Na przełomie roku bracia zapraszają młodych z całej Europy, aby razem z nimi zastanowić się nad budowaniem pokoju. Czy tak naprawdę młodzież może coś w tej sprawie zrobić?
    Brat Marek: – W pierwszej chwili wydaje się, że młody człowiek jest bezsilny wobec przemocy, wobec tylu niepokojów na świecie. Dla chrześcijanina powinno to być wyzwaniem, bo w Ewangelii czytamy o pokoju. Budowanie go jest zadaniem dla nas na każdy dzień. Brat Roger mówił o tym w Lizbonie wielokrotnie. Zwracał jednak uwagę, że moc budowania pokoju wypływa z wnętrza człowieka i najpierw jest potrzebny wewnętrzny pokój. Angażowanie się w sprawy pokoju to najpierw wyciszanie swojego serca. Potem można działać wokół siebie, w swoim środowisku. W Lizbonie próbowaliśmy mówić o pokoju jako o czymś bardzo konkretnym, a nie o jakiejś niedostępnej idei.

    W jaki sposób Polacy mogą odpowiedzieć na apel brata Rogera, aby budować pokój?
    – Polacy, podobnie jak Portugalczycy, to naród, którego korzenie bardzo głęboko tkwią w Ewangelii. Podczas tego spotkania okazało się, że jesteśmy do siebie bardzo podobni. Tylko w Lizbonie i tylko w Polsce w czasie Europejskich Spotkań Młodzieży wszyscy uczestnicy goszczeni byli w rodzinach.
    Lizbona, położona na krańcu Europy, oblana Atlantykiem, po raz pierwszy gościła uczestników.
    – Zaproszenie z Lizbony leżało u nas w Taizé już od dawna, ale baliśmy się wyruszać w tak daleką drogę. Jeszcze na parę minut przed podjęciem ostatecznej decyzji moi współbracia pytali mnie, czy Polacy na pewno przyjadą. Odpowiedziałem, że tak. I przyjechali. Okazali się odważni. Trzeba tu też wspomnieć o gościnności Francuzów, gdzie Polacy mogli spędzić dwie noce: w drodze do Lizbony i wracając potem do siebie.

    Co powinno zostać w sercach młodych po spotkaniu?
    – Bardzo nas cieszy, gdy słyszymy, że młodzież po powrocie podejmuje odpowiedzialność za swoje wspólnoty parafialne, w których próbuje pogłębiać wiarę.

    * ksiądz, pierwszy Polak w ekumenicznej wspólnocie z Taizé

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół