• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Szuflady są puste

    rozmowa z dr. Robertem Gwiazdowskim

    |

    GN 31/2010

    dodane 05.08.2010 08:52

    O tym, jak gospodarce szkodzą politycy, z dr. Robertem Gwiazdowskim, prawnikiem, doradcą podatkowym, prezydentem Centrum im. Adama Smitha, rozmawia Joanna Jureczko-Wilk.

    Joanna Jureczko-Wilk: Obecny rząd wini za złą kondycję finansów publicznych obniżenie podatków za rządów PiS – to strata 42 mld zł rocznie w budżecie państwa. Czy słusznie?
    Robert Gwiazdowski: – Obwinianie opozycji za obniżanie podatków w sytuacji, gdy samemu w 2005 r. miało się program jeszcze większego ich obniżenia (słynne 3 × 15), to akurat przejaw całkowitej bezsilności. Zwłaszcza, że samemu się za takim obniżkami głosowało, będąc w Sejmie! Po prostu rząd za dużo wydawał przez ostatnie trzy lata, w czym zresztą opozycja go nie krytykowała (krytykowała, że wydaje za mało), i dlatego dziś nie ma już pieniędzy. Myślał, że pożyczy – jak przez ostatnie 20 lat. Ale pożyczkodawcy sparzyli się w Grecji i już nie chcą pożyczać rządom na słowo honoru, tym bardziej że czego jak czego, ale honoru to politykom zdecydowanie brakuje.

    W ubiegłym roku spłaciliśmy ostatnią ratę Gierkowego kredytu. Wydawałoby się, że teraz powinno być nam lżej. Ale długi mamy większe niż Gierkowe.
    – Bo ciągle pożyczaliśmy. Kolejne rządy wydawały coraz więcej, zgodnie z prawem „rosnących wydatków publicznych”, sformułowanym już w XIX w. przez Adolfa Wagnera. A żeby nie drażnić wyborców podwyższaniem podatków, udawały świętych mikołajów i po prostu zwiększały dług. Gwoli sprawiedliwości dodać trzeba, że postępowały tak wszystkie rządy.

    Robiło tak wiele krajów. W 20 państwach Unii dług publiczny przekracza dozwoloną granicę 60 proc. PKB, a we Włoszech i Grecji sięga ponad 115 proc. Rekordzistą światowym jest Japonia – 218,6 proc. Czy patologia stała się regułą?
    – To grozi tym, co widzimy w Grecji. Nie można się w nieskończoność zadłużać. Teoria, zgodnie z którą możemy żyć na koszt naszych dzieci, bo ich będzie więcej niż nas, bo będą wydajniej pracować, więc spłacą długi nasze i ewentualnie się same zadłużą na koszt ich dzieci, czyli naszych wnuków, których będzie jeszcze więcej niż naszych dzieci i będą jeszcze wydajniej pracować, wzięła w łeb. Okazało, że dzieci rodzi się nie coraz więcej, tylko coraz mniej.

    Gdzie z tej państwowej kasy wycieka? Co jest najbardziej „długotwórcze”?
    – Oczywiście najdroższa jest biurokracja. Nie tylko dlatego, że trzeba zapłacić urzędnikowi pensję, czynsz za biuro, w którym on siedzi, kupić mu biurko i komputer, zapłacić za prąd, który zużywa, oraz za certyfikaty od emisji CO2 od produkcji tego prądu z węgla. Ten urzędnik jeszcze wydaje szereg absurdalnych decyzji, utrudniających funkcjonowanie gospodarki i przyczyniających się do ponoszenia przez przedsiębiorstwa kosztów, które one muszą przerzucić na konsumentów w cenie towarów i usług.
    „Długotwórcza” jest też ochrona zdrowia. Nie ma takich pieniędzy, których nie mógłby wydać dziś szpital dla dobra pacjentów. A skoro pacjenci przyzwyczaili się do myśli, że ochrona zdrowia jest „bezpłatna”, to mają coraz większe oczekiwania, które, w sposób bardzo nieracjonalny, finansuje państwo.
    Nieszczelny jest system emerytalny i rentowy. Wcześniejsze emerytury spowodowały, że mamy najniższy efektywny wiek emerytalny w Europie. Beztroska w przyznawaniu rent spowodowała zaś, że statystycznie jesteśmy najbardziej schorowanym narodem Europy, choć najmłodszym. Same paradoksy.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół