• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Euro-zmartwienia

    Pavol Szalai, publicysta największego słowackiego dziennika SME

    |

    GN 39/2009

    dodane 28.09.2009 12:54

    Gdy słowacki rząd wprowadzał nową walutę, wzrost cen – coś, czego najbardziej się obawiał - nie nastąpił. Euro uderzyło z innej strony. Słowacy robią zakupy za granicą. Ale choć chwilowo jest to dla nich uciążliwe i tak kochają nową walutę.

    Jedna z często słyszanych w Bratysławie plotek mówi, że Słowacja przeszła na euro, by poprawić swój wizerunek. Po tym, jak populistyczna partia premiera Roberta Fico, SMER, utworzyła latem 2006 roku rząd z dwoma nacjonalistycznymi ugrupowaniami, Europa nie była pewna, czego po nowej ekipie spodziewać się. W Brukseli nowy premier Słowacji był znany tylko z twardych wystąpień krytykujących poprzedni centro-prawicowy rząd w dążeniu do zbliżenia z Unią Europejską. Fico stworzył koalicję z Vladimirem Meciarem z HZDSD i Janem Slotą z SNS, którzy byli odpowiedzialni za spowolnienie integracji europejskiej w latach 90.

    Trudny wybór
    Podobno zanim Robert Fico ostatecznie zdecydował się poprzeć wprowadzenie Słowacji do strefy euro, spotkał się z szefem Słowackiego Banku Centralnego. Ten sprawę postawił jasno: Słowacja ma przed sobą dwie drogi: albo będzie z całą stanowczością dążyła do wymiany waluty, albo znowu zacznie być izolowana jak w latach 90. XX wieku. Innymi słowy, młody polityk mógł raz na zawsze udowodnić swoją proeuropejskość i wejść na brukselskie salony bądź zostać na marginesie europejskiej polityki z kłopotliwą metką populisty.

    Wbrew pozorom wybór dla Fico wcale nie był prosty. Swoją polityczną karierę zbudował na podsycaniu wewnętrznych animozji. Wolał to niż akceptację elit, szczególnie brukselskich. Wiedział, że w powszechnej opinii wprowadzenie euro spowoduje wzrost cen. Zresztą sam tego argumentu używał – jeszcze jako polityk opozycyjny – przeciwko poprzedniemu, dążącemu do wprowadzenia euro rządowi. To w dużej mierze taka retoryka doprowadziła go do władzy. W wyborach w 2006 roku Robert Fico nie miał stanowiska w sprawie wprowadzenia nowej waluty albo głęboko je ukrywał. Po wyborach podjął jednak decyzję, że kontynuuje dawno obraną drogę. I tak od dziewięciu miesięcy, jako pierwszy kraj z dawnego bloku sowieckiego, Słowacja ma euro. Lęki i nieufność przywódcy europejskich zniknęły.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół