• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Eksperyment na bank

    Eliza Michalik, dziennikarka ekonomiczna i polityczna

    |

    GN 02/2007

    dodane 10.01.2007 20:21

    Oprócz wysokich kwalifikacji i specjalistycznego doświadczenia szef banku centralnego musi odznaczać się wrodzoną złośliwością i oślim uporem. Wszystko po to, by bronić naszych pieniędzy przed zakusami polityków, nawet bardziej niż niepodległości.

    Przede wszystkim charakter
    Wykształcenie szefa NBP i jego doświadczenie zawodowe to rzeczy ważne, ale nie najważniejsze. Najważniejszy jest charakter. Umiejętność przeciwstawiania się politykom, których interesy są prawie zawsze sprzeczne z interesami obywateli, to podstawowa kwalifikacja na stanowisko prezesa banku centralnego.

    Prof. Balcerowicz jest wrogiem dla większości polityków właśnie dlatego, że przeciwstawiał się zakusom Andrzeja Leppera na naruszenie polskiej rezerwy walutowej, ministra Grzegorza Kołodki, który chciał dodrukować pieniędzy, a także premiera Kaczyńskiego, któremu, podobnie jak szefom Samoobrony i LPR, marzy się, żeby prezes NPB wyręczał rząd w „dbaniu o wzrost gospodarczy”.

    Podobne kłopoty z populistami mają prezesi banków narodowych na całym świecie. Alan Greenspan, szef amerykańskiego banku centralnego, jeden z najwybitniejszych amerykańskich ekonomistów, kończył kadencję przy akompaniamencie narzekań lewicowych polityków i lewicowej prasy. „Stan gospodarki amerykańskiej, który pozostawi po sobie Alan Greenspan, jest gorszy, niż się wydaje” – tak jego 18-letnią pracę na stanowisku szefa Fed podsumował „New York Times”.

    Fakty są takie, że za prezesury Greenspana Stany Zjednoczone przeżyły dwie recesje, krach na giełdzie w 1987 roku, pęknięcie „bańki internetowej” w roku 2000, atak terrorystyczny 11 września 2001 roku i galopującą inflację. Greenspan rozprawił się z inflacją (zmniejszył ją do 2 proc.) i przyczynił się do wzrostu PKB na jednego mieszkańca o 35 proc., namawiając prezydenta Georga W. Busha do obniżki podatków.

    Fakty jednak nie mają znaczenia, bo Greenspan budził nienawiść polityków bezkompromisową obroną gospodarki i pieniędzy podatników, szorstkim, pozbawionym salonowego wdzięku sposobem bycia i przekonaniem o potrzebie niezależności powierzonego mu urzędu.

    I tak właśnie powinno być. Bo szef banku centralnego, niezależnie od kraju, w którym sprawuje swój urząd, nie musi być lubiany. Jego zadaniem jest skuteczne pilnowanie naszych pieniędzy przed zakusami polityków. Także dlatego na kandydaturę Skrzypka patrzę bez optymizmu. Nic nie wskazuje na to, żeby akurat on – pupil prezydenta i premiera – potrafił skutecznie im się przeciwstawić, broniąc naszych pieniędzy. A o to w końcu w tym wszystkim chodzi.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół