• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Eksperyment na bank

    Eliza Michalik, dziennikarka ekonomiczna i polityczna

    |

    GN 02/2007

    dodane 10.01.2007 20:21

    Oprócz wysokich kwalifikacji i specjalistycznego doświadczenia szef banku centralnego musi odznaczać się wrodzoną złośliwością i oślim uporem. Wszystko po to, by bronić naszych pieniędzy przed zakusami polityków, nawet bardziej niż niepodległości.

    W Stanach Zjednoczonych, kraju wyznaczającym demokratyczne standardy, nazwisko kandydata na szefa Amerykańskiej Rezerwy Federalnej, czyli odpowiednika polskiego NBP, jest znane już rok przed nominacją. Chodzi o to, żeby mogły się z nim zapoznać rynki finansowe, ekonomiści, także zagraniczni, oraz – za pośrednictwem mediów – obywatele. Także w krajach europejskich nikt nie wyciąga kandydata na szefa banku centralnego jak królika z kapelusza. Przed objęciem takiej funkcji trzeba go dokładnie prześwietlić – i to jest dla wszystkich oczywiste. Podobnie zresztą jak fakt, że szefem banku centralnego nie może zostać osoba bez ekonomicznego wykształcenia lub/i spektakularnych sukcesów w dziedzinie zarządzania finansami, lub/i – co najmniej wybitny specjalista akademicki.

    Skrzypek z rękawa
    Prezydent Lech Kaczyński nie dość, że zgłosił kandydata na nowego szefa NBP w ostatniej chwili (dotychczasowy prezes, prof. Leszek Balcerowicz właśnie ustępuje ze stanowiska), to jeszcze „zgłoszonym” okazał się Sławomir Skrzypek – osoba bez odpowiedniego wykształcenia, doświadczenia w bankowości, nieznana rynkom finansowym.

    Skrzypek może się pochwalić licznymi dyplomami: skończył Politechnikę Śląską oraz SGPiS (obecne SGH) w Warszawie, ma dyplom MBA z rozszerzonym programem w zakresie finansów, studiował także w Akademii Ekonomicznej w Krakowie. To jednak za mało na prezesa NBP, skoro Komisja Nadzoru Finansowego nie udzieliła mu zgody nawet na objęcie funkcji szefa dużo mniejszego PKO BP. Jedynym powodem tej nominacji wydaje się wieloletnia bliska zażyłość Skrzypka z czołowymi politykami PiS, zwłaszcza z prezydentem. To nie wróży najlepiej niezależności przyszłego prezesa.

    Bracia Kaczyńscy i Sławomir Skrzypek poznali się na początku lat 90., kiedy dzisiejszy kandydat na szefa NBP, a wówczas śląski opozycjonista, przeprowadził się z Katowic do Warszawy i rozpoczął pracę w Kancelarii Sejmu. Lech Kaczyński zatrudnił go w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy, później w – także kierowanej przez siebie – Najwyższej Izbie Kontroli, a w końcu w warszawskim ratuszu, jako swojego zastępcę odpowiedzialnego za inwestycje.

    Obecnie Skrzypek jest przewodniczącym Rady Nadzorczej TVP, gdzie zasiada z rekomendacji PiS. Pierwszą reakcją rynków finansowych na jego kandydaturę był gwałtowny spadek kursu złotego. Zdaniem specjalistów, to skutek braku zaufania do człowieka, który jest postrzegany jako posłuszny braciom Kaczyńskim partyjny działacz. Sam Skrzypek deklaruje, że będzie dbał o wartość złotego i zapewnia, że nie ma powodu do paniki.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół