• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Szczęśliwego droższego roku

    Eliza Michalik, dziennikarka i publicystka „Wprost”, wcześniej „Ozonu” i „Gazety Polskiej

    |

    GN 01/2007

    dodane 08.01.2007 15:39

    W tym roku mniej zapłacimy za rozmowy telefoniczne i kosmetyki, za to więcej za benzynę, prąd i gaz. Na podwyżki muszą się przygotować także palacze i miłośnicy piwa.

    Chciałabym móc zapewnić, że oto ciężkie czasy się skończyły i w roku 2007 będzie się żyło łatwiej i dostatniej. Niestety, prawda jest inna. Czeka nas sporo podwyżek i rozczarowań wywołanych niespełnionymi obietnicami polityków. Nie znaczy to, że nie mam dla Państwa żadnych dobrych wieści. Zresztą wszystko co najważniejsze i tak jest za darmo. Świeże powietrze, czyta woda, uściski przyjaciół i szczery śmiech nic nie kosztują. Dlatego jestem pewna, że bez względu na stan portfeli, dla wszystkich, którzy tego zechcą, rok 2007 będzie bardzo udany.

    Senioralne zamiast podwyżek
    Na zmiany na lepsze nie mają co liczyć emeryci i renciści, których dochody wzrosną nie więcej niż o 4–5 zł miesięcznie. Jedynie najbiedniejsi staruszkowie mogą spodziewać się jednorazowej zapomogi (około 1000 złotych), nazywanej „senioralnym”. Skończą się też dobre czasy dla emerytów prowadzących własną działalność gospodarczą.

    Od lipca będą musieli, tak jak inni przedsiębiorcy, płacić składki ZUS-owskie.
    Dobrych wiadomości nie mam także dla osób ogrzewających swoje domy gazem. Ciepłe kaloryfery będą kosztować w tym roku o 160 zł więcej. Mniej, bo 9,2 zł więcej w skali roku, zapłacą rodziny, które gaz kupują tylko do kuchenek. O kilkadziesiąt złotych więcej zapłacimy także za prąd.

    Mimo obietnic ministra edukacji, Romana Giertycha, w 2007 r. polepszenia sytuacji finansowej nie mogą się spodziewać nauczyciele. Już wiadomo, że zamiast 7-procentowych podwyżek dostaną zaledwie o... 0,3 proc. więcej. Innymi słowy pensja nauczyciela stażysty wzrośnie o 3,18 zł, a dyplomowanego o 6,27 zł. W budżecie nie zapisano też pieniędzy na obiecane podwyżki pensji pracowników służby zdrowia.

    Powodu do radości nie mają osoby spłacające kredyty walutowe, zwłaszcza we frankach szwajcarskich i euro. Szwajcarski bank centralny podniósł stopy procentowe o 25 punktów bazowych (w grudniu 2006 r. wynosiły one 2 proc.), co z pewnością przełoży się na wysokość rat. Co gorsza, jak twierdzą analitycy, takich podwyżek będzie w ciągu najbliższych 12 miesięcy co najmniej kilka. W tej sytuacji nieco pocieszać może mocny, stabilny kurs złotego, który oznacza, że mimo podwyżek kredyty walutowe ciągle będą opłacać się bardziej niż pożyczki w rodzimej walucie.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół