• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Komentuje

    Andrzej Grajewski

    |

    GN 01/2005

    dodane 04.01.2005 00:33

    Uniewinnienie Ciastonia jest konsekwencją pewnej filozofii stosowania prawa, a właściwie bezkarności czołowych funkcjonariuszy dawnego systemu.

    Generał Ciastoń karierę zaczynał jako oficer śledczy w stalinowskiej bezpiece. Można powiedzieć, że był szarą eminencją tego ponurego resortu. Inspirował oraz nadzorował wszystkie najważniejsze operacje dotyczące Kościoła. Po procesie toruńskim pozbyto się go dyskretnie z kraju, został ambasadorem w Albanii. Dzisiaj, jako niewinny, będzie korzystał ze wszystkich materialnych przywilejów specjalnej emerytury.

    Uniewinnienie Ciastonia jest konsekwencją pewnej filozofii stosowania prawa, a właściwie bezkarności czołowych funkcjonariuszy dawnego systemu. Gdyby jego proces zaczął się w 1989 r., łatwiej byłoby uzyskać wyrok skazujący. W wielu wystąpieniach obrońców ludzi oskarżanych o zbrodnie komunistyczne powracała myśl, że to nie oni, ale system był wszystkiemu winien. Sąd najwyraźniej podzielił te wątpliwości, odsyłając nas z ewentualną apelacją do historii, czyli nigdzie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół