• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Zrzutka na Camerona

    W świecie - komentarz Jacka Dziedziny

    |

    GN 10/2007

    dodane 08.03.2007 15:12

    Żałuję, że nie mogę oddać 1 proc. swojego podatku na Jamesa Camerona. Twórca kasowego „Titanica” ma najwyraźniej problemy finansowe. Ale chłop jest zaradny, bo nowy film o odkryciu „prawdziwego” grobu Jezusa z pewnością podreperuje reżyserowi budżet.

    Kolega już jest zarzucany pytaniami dzieci: a jeśli to prawda, to co z religią? Takie samo pytanie niejednemu dorosłemu rodziło się w głowie przy okazji książki i filmu „Kod Leonarda da Vinci”. Nawet jeśli ktoś „wiedział”, że to wielka mistyfikacja, pojawiała się myśl, że może jednak coś w tym jest. Film dokumentalny Camerona i Jacobovicia na tych samych wątpliwościach żeruje.

    Cameron i spółka pokazali nawet na konferencji w Nowym Jorku skrzynię, w której przechowywane były rzekomo kości Jezusa z Nazaretu, przez chrześcijan czczonego jako zmartwychwstały Chrystus. Całe szczęście, że trzeźwi archeologowie wyśmiali wnioski Camerona, że to o Tego Jezusa i o Tę Marię musi chodzić. Wiadomo, że były to bardzo popularne imiona w tym rejonie. Aż strach pomyśleć, jaka afera wybuchnie, gdy Cameron z ekipą odkryją w Polsce grób ze szczątkami jakiegoś Karola! No nareszcie ktoś udowodni, że te pielgrzymki do grobu Jana Pawła w Rzymie to wielkie oszustwo.

    Wygląda na to, że sukces finansowy „Kodu Leonarda da Vinci” kusi kolejne rzesze reżyserów „śledczych”. Wątek demaskowania „najbardziej zakłamanej religii świata” jest o tyle łakomym kąskiem, że konsekwencje za ewentualne „pomyłki” w przedstawianiu faktów są raczej niegroźne. Przecież ci naiwni chrześcijanie dobrze znają swoją Księgę i policzki dwa do dyspozycji mają.

    Coś mi się jednak wydaje, że to się może szybko przejeść widzom. I wtedy kieszeń Camerona i podobnych może być naprawdę zagrożona. Ale niech się Pan nie martwi, panie Cameron, pomyślimy nad jakąś zrzutką. A w promocji dorzucimy zacieranie śladów grobu Jamesa Camerona, zmarłego w ubiegłym roku w Milwaukee w USA. No, tego założyciela muzeum. Jeszcze ktoś go odkryje i przestanie chodzić na Pana filmy do kina. To by była klapa.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół