• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Nie ma jak Szmal

    Fakty i opinie - jd

    |

    GN 05/2010

    dodane 05.03.2010 11:37

    Wiedeń. Polska zdobyła 4. miejsce na Mistrzostwach Europy w Piłce Ręcznej Mężczyzn. Apetyty były dużo większe – po zwycięstwach z Niemcami, Szwecją, a zwłaszcza Hiszpanią kibice liczyli na medal, nawet na złoto.

    W ostatnich trzech meczach Polacy ulegli jednak kolejno: Francji (zdobyła złoty medal), Chorwacji (srebro) i Islandii (brąz). Furorę zrobił w Austrii polski bramkarz Sławomir Szmal. Został uznany za najlepszego gracza mistrzostw na swojej pozycji, co potwierdziły statystyki, odzwierciedlające odsetek obronionych rzutów. Szmal zanotował 123 udane interwencje na 316 oddanych rzutów, co oznacza 39-procentową skuteczność.

    Po przegranym meczu z Islandią o brąz Szmal płakał. A jednak ostateczny bilans mistrzostw w Austrii nie jest dla polskiej reprezentacji zły, zważywszy, jak bardzo szczęśliwie nasi szczypiorniści wygrali z Czechami i jak cudem uratowali remis ze Słowenią. Poza tym samo wejście do półfinału imprezy rangi mistrzowskiej byłoby sukcesem dla każdej reprezentacji Polski w grach zespołowych – i w piłce nożnej, i w koszykówce, a nawet w siatkówce.

    Trzeba też podkreślić, że ostatnie osiągnięcie kadry Bogdana Wenty i Daniela Waszkiewicza nie jest odosobnione – polska reprezentacja wchodziła do półfinałów ostatnich dwóch edycji mistrzostw świata (zdobywając srebro i brąz), otarła się także o pierwszą czwórkę na igrzyskach olimpijskich w Pekinie.

    Sukcesy polskich szczypiornistów są tym cenniejsze, że pod względem liczby klubów, zawodników i nakładów finansowych polski handball jest daleko w tyle, a od Niemiec (których drużyna narodowa zaprezentowała się w Austrii dużo słabiej od Polski) nasz kraj dzieli po prostu przepaść.

    – Słabością naszej reprezentacji jest brak wśród graczy z pola takiej gwiazdy jak Balić u Chorwatów czy Karabatić u Francuzów. Ale jej siłą jest to, że jeden zawodnik poszedłby za drugiego w ogień; że mają charyzmatycznego trenera i znakomite umiejętności. Jesteśmy na topie handballowej sceny – uważa Zbigniew Cieńciała, dziennikarz „Sportu” i zastępca redaktora naczelnego pisma „Handball Polska”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół