• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Wypędzą zbuntowanych mnichów?

    Fakty i opinie - oprac. mj, KAI

    |

    GN 35/2008

    dodane 04.09.2008 11:37

    Góra Athos. Trzeba jak najszybciej wypędzić nieposłusznych mnichów z klasztoru Esfigmenu na górze Athos – powiedział 22 sierpnia patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I.

    Duchowy zwierzchnik światowego prawosławia odwiedził tę największą wspólnotę zakonną chrześcijaństwa nazywaną „republiką mniszą”. W szczytowym okresie modliło się tu 20 tys. mnichów. Dziś jest ich półtora tysiąca.

    Bartłomiej I oświadczył, że w klasztorze Esfigmenu „występuje niegodne zakonników nieposłuszeństwo”. Konflikt między tamtejszą wspólnotą mniszą a patriarchatem konstantynopolskim ciągnie się od ponad 40 lat. U jego podłoża leżą głębokie rozbieżności na tle stosunku do ekumenizmu.

    Mnisi z Esfigmenu w 1974 r. oskarżyli nawet ówczesnego patriarchę Dimitriosa o „herezję” ekumenizmu. Odmówili wymienienia jego imienia w liturgii, co jest równoznaczne z zerwaniem jedności z patriarchatem. Nad budynkami klasztoru zawisł wówczas czarny sztandar z napisem „Prawosławie lub śmierć!”.

    Pozostałe klasztory góry Athos popierają stanowisko Konstantynopola, a jedyną „niezłomną” pozostała wspólnota Esfigmenu. Kolejni patriarchowie próbowali załatwić sprawę buntowniczego klasztoru. Bez powodzenia. Dochodziło nawet do bójek i zamieszek między zakonnikami. Dziś w klasztorze Esfigmenu mieszka 115 mnichów. To największa wspólnota na górze Athos.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół