• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Ważny głos abp. Nycza

    Fakty i opinie - komentarz: Jerzy Bukowski

    |

    GN 35/2008

    dodane 04.09.2008 10:43

    Warszawa. Metropolita warszawski, abp Kazimierz Nycz, należy do tych hierarchów, którzy nie obawiają się wypowiadać w ważnych sprawach publicznych.

    W liście pasterskim na rozpoczynający się nowy rok szkolny napisał, że udział w życiu społecznym niepodległej Rzeczypospolitej powinny brać tylko te osoby, które potrafiły się wcześniej rozliczyć ze swoich win, popełnionych w poprzednim ustroju. Abp Nycz nie doprecyzował, jakie konkretne przewinienia miał na myśli, ale wolno domniemywać, że chodziło mu m.in. o tajnych współpracowników komunistycznych służb specjalnych.

    To mocne i mądre słowa, którymi warszawski hierarcha wpisuje się w ogólnonarodową debatę na temat lustracji. Nie wskazuje nikogo palcem, nie potępia, nie odmawia prawa do współtworzenia nowej rzeczywistości nawet tym, którzy zbrukali się donoszeniem na działaczy opozycji w epoce PRL, ale wyraźnie zakreśla im obowiązki, z których nie wywiązawszy się, nie mają oni moralnego prawa budować zrębów suwerennego państwa.

    Jego głos współbrzmi z opiniami tych wszystkich zwolenników lustracji, którzy podkreślają, że jej przeprowadzenie nie ma być aktem politycznej zemsty, ale uczciwym rozliczeniem przeszłości, dokonanej w chrześcijańskim duchu, nakazującym przebaczać grzesznikom, ale pod warunkiem, iż przyznają się oni do swych dawnych błędów, a nie będą kluczyć i mataczyć. Niestety, ogromna część programowo przeciwnych lustracji i dekomunizacji mediów nie chce dostrzec i uznać takiej motywacji, fałszywie przypisując orędownikom ujawnienia prawdy o czasach sprzed 1990 roku niecne zamiary oraz bezpodstawnie oskarżając ich o łamanie ludzkich sumień i działanie przeciw kanonom wiary katolickiej.

    Opinia wyrażona przez abp. Kazimierza Nycza rehabilituje sposób myślenia rozsądnych zwolenników lustracji, dążących do oczyszczenia życia publicznego wyłącznie z tych ludzi, którzy – mimo ewidentnych dowodów ich zdrady i agenturalnej działalności – nie umieją do dzisiaj przyznać się do haniebnych czynów z przeszłości. Ci, którzy zdobyli się na taką odwagę, śmiało mogą zaś stanąć – jak niegdyś święty Paweł w Kościele powszechnym – w pierwszym rzędzie budowniczych niepodległej Polski.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół