• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Ambasadorzy chrześcijan

    Marcin Wójcik

    |

    GN 18/2009

    dodane 04.05.2009 23:43

    Etos średniowiecznego rycerza wcale nie został zamknięty w książkach i hollywoodzkich produkcjach. W Polsce rosną w siłę rycerze Pana Boga.

    Pewnie gdyby wyższa uczelnia w Polsce zwolniła swojego profesora za wyznawaną wiarę, jeszcze tego samego dnia oburzyłaby się cała Europa. Nie do pomyślenia jest też sytuacja, by komuś odmówiono mieszkania i pracy, bo nie wierzy tak, jak poprawność polityczna nakazuje. Na gruncie polskim to tylko kosmiczne dywagacje. Tymczasem w Ziemi Świętej jeden i drugi przykład to rzeczywistość. Chrześcijanie są tam dyskryminowani. W szeroko zakrojoną pomoc dla uszczuplającego się grona chrześcijan w ojczyźnie Chrystusa angażuje się Zakon Rycerski Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie.

    Do zakonu przez zaproszenie
    Formalnie Zakon Rycerski istnieje na świecie od 1847 roku, choć jego korzenie sięgają 1099 r. Wówczas książę Gotfryd de Bouillon ustanowił 20-osobową grupę świeckich rycerzy i duchownych, aby opiekowali się Bożym Grobem w Jerozolimie. Polskie zwierzchnictwo bożogrobców powstało dopiero w 1995 r. Wielkim przeorem zakonu jest prymas Józef Glemp. Poza prymasem duży wkład w powstanie zwierzchnictwa wniósł ks. prof. Andrzej Dziuba, dzisiaj biskup łowicki. Niemałe zdziwienie wśród mieszkańców Łowicza wywołało przejście ulicami miasta dam i kawalerów ubranych w zakonne stroje. Właśnie w łowickiej katedrze 25 kwietnia odbyła się doroczna inwestytura, czyli przyjęcie nowych członków, największa jak do tej pory (24 kandydatów). Po 25 kwietnia polscy bożogrobcy liczą w sumie około 230 osób, a na całym świecie jest ich prawie 20 tys. Aby wejść w szeregi tego dość elitarnego grona, nie wystarczy tylko chcieć. – Najpierw kandydata musi wskazać ktoś, kto już jest w zakonie – mówi Karol Szlenkier, od niedawna pełniący funkcję zwierzchnika, na co dzień przedsiębiorca w branży spożywczej. – Kolejnym etapem jest rozmowa ze zwierzchnikiem, a następnie nadesłanie dokumentów. Trafiają one do Watykanu, gdzie zapada ostateczna decyzja, a osoby, które wstępują do zakonu, czynią to na zasadzie dekretu Kardynała Wielkiego Mistrza. Ale nie tylko warunki formalne decydują o przyjęciu. Ważna jest przede wszystkim postawa życiowa kandydata – podkreśla Karol Szlenkier.

    Równouprawnienie dam i kawalerów
    Zakon bożogrobców skupia ludzi różnych stanów i zawodów, mężczyzn oraz kobiety. Są wśród nich biskupi i księża, ale najwięcej jest osób świeckich. To prezesi firm, politycy, profesorowie, nauczyciele, prezydenci miast... W tym roku szeregi zakonu zasilili weterynarz i marynarz. Jak widać, paleta zawodów i stanowisk jest rozległa. Nie ulega też wątpliwości, że to elita. Bez względu jednak na stanowiska piastowane w życiu codziennym, podstawowymi obowiązkami każdego kawalera i każdej damy są modlitwa, osobiste świadectwo i pomoc materialna dla chrześcijan zamieszkujących Ziemię Świętą. – Jesteśmy jedynym świeckim zakonem rycerskim na świecie, będącym w 100 procentach w strukturach Kościoła katolickiego i działającym na prawie kanonicznym – mówi Karol Szlenkier. – Nasza praca musi pozostawać w ścisłej więzi z biskupami i proboszczami. Jako nowy zwierzchnik zakonu stawiam za cel formację duchową i wspieranie wszelkich dzieł ukierunkowanych na Ziemię Świętą. Mam tutaj również na myśli zaangażowanie bożogrobców w liturgię wielkopostną, adorację Grobu Pańskiego, Drogę Krzyżową, w Triduum Paschalne. Szczególnie obchodzimy też uroczystość Podwyższenia Krzyża Świętego, 14 września.

    Może nie będą do siebie strzelać
    Ewa i Lech Kowalewscy z Gdańska są jedynym małżeństwem, które w tym roku wstąpiło w szeregi bożogrobców. Rzadko się zdarza, aby do zakonu byli przyjęci jednocześnie oboje małżonkowie. – Stało się tak, ponieważ oboje jesteśmy zaangażowani w międzynarodowym ruchu obrony ludzkiego życia i rodziny. Zawsze pracujemy razem, wzajemnie się uzupełniając, i zostało to zauważone – mówi Ewa Kowalewska. – Sytuacja w Ziemi Świętej od lat jest przedmiotem naszej troski – podkreśla Lech Kowalewski. – Po uzyskaniu pełnoletności kobiety są tam przymusowo wcielane do wojska. W tym czasie mają prawo do trzech bezpłatnych aborcji. Życie nie jest szanowane i narasta wzajemna agresja. Naszym obowiązkiem jest pomagać, aby w ojczyźnie Chrystusa mógł zapanować pokój i każdy mógł się czuć bezpiecznie. O wstąpieniu w szeregi bożogrobców od dłuższego czasu myślał Marcin Perz, wicemarszałek woj. świętokrzyskiego, najmłodszy rycerz w Polsce (30 lat). – Zostałem polecony przez ks. Józefa Wójcika, tego samego, który kiedyś wykradł „aresztowaną” kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej z rąk komunistów – mówi Marcin Perz. – Podoba mi się idea promowania szkół katolickich w Ziemi Świętej. Muzułmanie uczą się z chrześcijanami i żydowskimi dziećmi, kopią razem piłkę i może kiedyś – dzięki temu – nie będą do siebie strzelać.

    Ziemia Chrystusa bez chrześcijan?
    W Jerozolimie liczba chrześcijan spadła od 1840 r. z 25 do około 2 procent. W tym samym czasie powiększyły się społeczności żydowska i muzułmańska. Nastąpiła też fala emigracji chrześcijan do Ameryki i Europy. Ci, którzy zostają, są dyskryminowani. Tracą pracę, czują się zagrożeni działaniami wojennymi i bojówek muzułmańskich, które arabskich chrześcijan uważają za odszczepieńców. W ich obronie staje Zakon Rycerski Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie. Nie walczą mieczem, ale modlitwą i ofiarą. Animują ruch pielgrzymkowy, aby z horyzontu Ziemi Świętej nie znikły autokary pielgrzymów z całego świata. Ruch pielgrzymkowy sprawia, że chrześcijanie nie czują się mniejszością, i pomaga im przetrwać pod względem materialnym.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół