• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Łatanie dziury budżetowej

    Maciej Sablik, matematyk, dziekan Wydziału Matematyki, Fizyki i Chemii na Uniwersytecie Śląskim

    |

    GN 27/2009

    dodane 06.07.2009 10:04

    O kraju nasz, jakżeś ty biedny

    Dziura budżetowa znowu groźna. Rząd podejmuje dramatyczne wysiłki, żeby się nie wydało, że u nas także jest kryzys. Premier zwrócił się do ministrów o kolejne trzy miliardy złotych datków na nasz biedny kraj. O kraju nasz, jakżeś ty biedny – chciałoby się powiedzieć. Ale zamiast mówić, należy działać. Przyjrzyjmy się zatem podejmowanym wysiłkom.

    Pani minister szkolnictwa wyższego i nauki, tak jak poprzednim razem, zgłosiła swój akces do akcji i teraz. Nic to, jak mawiał Mały Rycerz, pocieszając Basieńkę – Hajduczka. Nic dziwnego, że minister Baśka odwdzięcza się Małemu Rycerzowi Tuskowi za troskę i teraz, choć nauka czeka na pieniądze, to ona powtarza: nic to. Niedawno wymyśliła też sposób na podniesienie rentowności swojego resortu. Proponuje, żeby za darmo można było studiować tylko na jednym kierunku, ale przy zachowaniu zasady, że 10 proc. najzdolniejszych studentów byłoby z opłat zwolnionych.

    Jest to zatem propozycja o sumie zerowej, bo ocenia się, że dziś mniej więcej 10 proc. podejmuje trud dodatkowych studiów. Z drugiej strony to podejrzane, żeby rząd składał propozycje, z których nic nie wynika. Jako dziekan wydziału, na który docierają „późne powołania”, czyli ci, którzy zaczynali np. na ekonomii, ale doszli do wniosku, że matematyka jest ważna, jestem osobiście zaniepokojony wspomnianą propozycją i czuję przez skórę, że jest w niej jakaś pułapka.

    Na inny pomysł wpadła moja znajoma, która od niedawna walczy z nałogiem tytoniowym za pomocą papie-rosa elektronicznego: jest to urządzenie bezdymne i bezwonne, chociaż zawierające nikotynę. Powstał więc problem, czy papierosy elektroniczne są objęte akcyzą. Mam pełne zaufanie do urzędników, że jeśli nawet nie, to w obliczu poszukiwania oszczędności wprowadzą akcyzę na elektronikę. Że przeszkodzi mojej znajomej w wychodzeniu z nałogu? No cóż, ale z drugiej strony ocali budżet państwa. Zresztą sentymenty nie liczą się dla fiskusa: przykładem jest VAT na SMS-y wysyłane na rzecz powodzian. Innym – nie waham się tego tak nazwać – skandalem jest ślepe posłuszeństwo unijnym normom i podawanie dwudziestosześciocyfrowych numerów kont, na które można wpłacać datki dla ofiar. Kto to zdoła zanotować? Najbardziej zdeterminowani, herosi ofiarności i mistrzowie szybkopisania.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół