• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Męczennicy współczesności

    Wojciech Roszkowski, historyk, publicysta

    |

    GN 09/2010

    dodane 04.03.2010 10:24

    Żeby krew męczenników przyniosła prawdziwy owoc, musimy ich świadectwo upowszechniać.

    Męczeństwo w postaci zbawczej męki i śmierci Chrystusa jest fundamentem chrześcijaństwa i fundamentem zbawienia człowieka. Dlatego męczennicy są nie tylko świadkami wiary, ale także są w szczególny sposób włączeni w misterium zbawienia. Tym, co doskonali męczennika, jest „niewzruszona wiara w Boga, w życie wieczne i nadprzyrodzoną ekonomię zbawienia” (Stanisław Nagy, SCJ, „Sens męczeństwa w Kościele”, Ethos, nr 53/54, 2001, s. 45).

    Zło, które prowadzi do męczeństwa, było zawsze obecne w dziejach ludzkości. Ostatnie stulecie było jednak okresem szczególnego nasilenia masowych mordów na chrześcijanach. Niektóre szacunki mówią, że co roku ginie obecnie w świecie około 160 tys. chrześcijan. Liczby chrześcijańskich ofiar komunizmu, nazizmu, fundamentalizmu islamskiego i hinduistycznego oraz różnych ideologii despotycznych, a także liczby ludzi, którzy oddali swe życie w obronie życia innych, nie da się nawet dokładnie ustalić. Z pewnością są to miliony. Wśród tych ofiar są katolicy, prawosławni i protestanci. Do końca XX wieku papież Jan Paweł II wyniósł do chwały ołtarzy 405 męczenników tego stulecia, w tym między innymi 239 ofiar prześladowań w Hiszpanii republikańskiej, 110 męczenników polskich, głównie ofiar nazistów, 26 ofiar terroru masońskiego w Meksyku w latach dwudziestych, 10 ofiar nazizmu w innych poza Polską krajach Europy oraz 2 męczenników z czasów komunistycznych w Europie Wschodniej. Tylko niewielka część z ofiar prześladowań z XIX i XX wieku jest znana i dostąpiła formalnego uznania świętości. Z pewnością jednak bardzo wielu na miano świętych zasługuje.

    Zasady procesów kanonizacyjnych ustalone w XVIII wieku definiowały męczeństwo jako śmierć zadaną in odium fidei, czyli z nienawiści do wiary. W XX wieku kryterium to uległo rozszerzeniu. Precedensem była sprawa św. Marii Goretti, która zginęła na początku XX stulecia z rąk usiłującego ją zgwałcić mężczyzny. Z identycznego powodu została uznana za męczennicę Karolina Kózkówna, beatyfikowana przez Jana Pawła II podczas jednej z wizyt w Polsce. W obydwu przypadkach uznano, że obrona dziewictwa, postawionego wysoko w hierarchii cnót chrześcijańskich, jest równoznaczna z obroną wiary. Autorytet Ojca Świętego zadecydował o tym, że nie uwzględniono zastrzeżeń komisji teologów wobec uznania za męczennika św. Maksymiliana Kolbego. Kierujący się literą przepisów kanonizacyjnych teologowie twierdzili, że nie jest to w sensie dosłownym śmierć z powodu prześladowania religijnego. Za sprawą Jana Pawła II za męczeństwo uznano każdą śmierć chrześcijanina poniesioną w wyniku heroicznego przestrzegania cnót.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół