• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Wspólnota niekoniecznie solidarna

    Barbara Fedyszak-Radziejowska, doktor socjologii, pracownik Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN

    |

    GN 15/2008

    dodane 15.04.2008 13:39

    Podobno Polacy są społeczeństwem ceniącym wartości wspólnotowe

    Chrześcijański Tydzień Społeczny tematem swojej debaty uczynił „wspólnotowość” i solidarność, czyli wartości, które powinny znaleźć należne miejsce zarówno w polityce państwa, jak i w debacie publicznej, a wciąż przegrywają z liberalnymi sloganami i stereotypami. „Wspólnotowość” i „solidarność” definiowano w III RP tak, jakby wymyślono je w minionym systemie. Pierwszą utożsamiano z komunizmem, sugerując, że musi prowadzić do odebrania jednostce jej indywidualizmu i osobistej wolności. Drugą sprowadzono do kilku pomników i rocznic, obchodzonych coraz bardziej wstydliwie.

    Co prawda NSZZ „Solidarność” okazał się skutecznym instrumentem obalenia komunistycznego systemu, ale uznano go za „sprzęt jednorazowy”. Już kilka lat po zwycięstwie traktowano jak zagrożenie dla wolnego rynku, modernizacji kraju, transformacji systemu i niezbędnych reform. Za „Solidarność” przepraszała legenda warszawskiego podziemia - Z. Bujak, a do schowania jej sztandarów namawiał symbol polskiego zwycięstwa nad komunizmem - L. Wałęsa. „Solidarność” to dzisiaj synonim „kombatanctwa” oraz nieuzasadnionych roszczeń robotników i pracowników tzw. sfery budżetowej. Jak wiele straciliśmy, pokazuje porównanie: do związków zawodowych należy 80 proc. pracujących Finów, 87 proc. Szwedów, ok. 30 proc. Brytyjczyków, 23 proc. Czechów i tylko 11 proc. Polaków.

    Czy wrócimy do wartości, o których marzyli sympatycy ruchu społeczno- -narodowego, zorganizowanego w niezależny i samorządny związek zawodowy, który odważnie, inteligentnie, z fantazją i skutecznie zmienił niedemokratyczny system totalnej władzy jednej partii politycznej nad wszystkim w demokratyczne państwo prawa i wolnorynkowej gospodarki? Czy solidarność to wartość przebrzmiała? W 1987 r. na gdańskiej Zaspie Jan Paweł II mówił: „Jeden drugiego brzemiona noście - to zwięzłe zdanie Apostoła jest inspiracją do międzyludzkiej i społecznej solidarności. Solidarność to znaczy jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie.

    A więc nigdy jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim. I nigdy brzemię dźwigane przez człowieka samotnie”. Moim zdaniem, te słowa, chociaż wciąż żywe w naszej pamięci, zostały w praktyce społecznej III RP odrzucone. Wyniki badań socjologów Centrum Myśli JPII/OBOP z jesieni 2007 r. pokazują, że Polacy są społeczeństwem ceniącym wartości wspólnotowe: rodzinę, dzieci, znajomych, przyjaciół i służenie innym. Kariera, sukces czy polityka są uważane za mniej ważne. Jednak Polacy pytani o realizacje wskazań Jana Pawła II odpowiadają: pielęgnujemy wartości rodzinne, troszczymy się o religijne wychowanie dzieci, pomagamy ubogim, cierpiącym i potrzebującym wsparcia, ale pielęgnowania dziedzictwa „Solidarności” zaniechaliśmy.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół