Nowy numer 16/2018 Archiwum

Dobre obyczaje i złe nawyki

Prawo nie jest jedynie przewodnikiem po przepisach, które silnym pozwalają skutecznie unikać odpowiedzialności, zaś słabym grożą licznymi pułapkami prowadzącymi prosto do więzienia.

Z niepokojem obserwuję nieco zaskakujące zmiany w mediach. Odnoszę wrażenie, że za poprawne zaczęto uważać powstrzymywanie się od formułowania ocen i opinii, gdy w jakiejś sprawie brak prawnej ekspertyzy lub prawomocnego wyroku. Nie ma ekspertyzy, to i „nie ma sprawy”. A gdy prawnicy – eksperci mają różne zdania i nie bardzo wiadomo, kto ma rację, pozostaje konstatacja: „Wszystko to, panie, ta politykai polityka”...

Co powie ekspert?
Czy naprawdę nie mamy prawa do oceny zachowania W. Cimoszewicza, który w roli świadka, tuż po zaprzysiężeniu, zażądał wyłączenia ze swojego przesłuchania wszystkich członków komisji śledczej do spraw PKN Orlen, poza niezrzeszonym posłem Z. Witaszkiem, i po prostu wyszedł z sali, życząc „wszystkim udanego weekendu”? Czy rzeczywiście mamy obowiązek ufać Prezydentowi, gdy twierdzi, że ponieważ termin podpisania nowelizacji kodeksu zmieścił się w przepisowych 21 dniach, to „wszystko jest w porządku” i nie ma tu żadnego związku i żadnych zbiegów okoliczności towarzyszących przedawnieniu się zarzutów wobec skazanej w procesie FOZZ Janiny Chim.

Zwracam uwagę, że nie piszę o pomocy w rozumieniu prawnych aspektów konkretnej sytuacji, lecz o traktowaniu prawniczych ekspertyz jak wskazówek, nieomal „wytycznych” naszego myślenia! Efekt końcowy jest mniej więcej taki: prawnicy różnią się w ekspertyzach, dziennikarze przemawiają językiem „interesów politycznych”, a my, ofiary mediów, boimy się samodzielnie oceniać i dość bezradnie czekamy na pomoc innych. Eksperci są oczywiście potrzebni jako źródło wiedzy i by odkrywać to, co zakryte lub niezrozumiale, ale nie sądzę, by mieli prawo narzucać nam swój punkt widzenia. Dotyczy to także prawników, nie tylko socjologów, politologów czy psychologów.

By nie było żadnych wątpliwości, nie kwestionuję prawa jako zasad i procedur służących wymierzaniu sprawiedliwości przestępcom, ludziom łamiącym prawo karne, cywilne czy jakiekolwiek inne. Zwracam jedynie uwagę na ukryte przesłanie wielu komentarzy, które sugerują brak prawa do oceny, jeśli jej podstawą nie jest stosowny przepis prawny.

Niezależnie od prawnych kruczków, które zastosował W. Cimoszewicz, i innych, które zastosowało Prezydium Sejmu, istota problemu tkwi w gruncie rzeczy w arogancji kandydata na prezydenta, który wprawdzie nie wygrał jeszcze wyborów, ale już naśladuje obecnego Prezydenta w unikaniu przesłuchań przed komisją śledczą.

« 1 2 »
oceń artykuł