• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Dramat europejskiego oświecenia

    o. Jacej Salij

    |

    GN 14/2005

    dodane 06.04.2005 06:21

    Również w obecnym świecie, tak bardzo zniekształconym przez grzech, można z Bożą pomocą żyć pięknie.

    W ostatniej książce Jana Pawła II wyjątkowo poruszyły mnie dwie stroniczki, poświęcone tematowi, do którego Ojciec Święty często wracał w swoim nauczaniu. Dopiero w Chrystusie mamy szansę w pełni zrozumieć samych siebie oraz sens naszego istnienia – twierdzi Papież. Swoją przygodę z tym tematem opowiem od początku.

    Zrozumieć siebie
    Jak wielu Polaków starszego pokolenia, ogromnie przeżyłem słowa – wtedy jeszcze młodego – Papieża, które wypowiedział podczas pierwszego przyjazdu do Polski, 2 czerwca 1979 roku, na placu Zwycięstwa w Warszawie: „Człowieka nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego człowiek zrozumieć bez Chrystusa”.

    Kilkusettysięczny tłum odpowiedział wtedy Papieżowi entuzjastycznymi oklaskami, które trwały (naprawdę, nie przesadzam) ponad pięć minut. Myślę, że wtedy ogromna większość spośród nas, którzyśmy tak żywiołowo klaskali, raczej czuła prawdę tych słów, niż ją rozumiała. Zapewne intuicyjnie usłyszeliśmy wtedy, że sponiewieranie naszej ludzkiej godności pod rządami komunistów wynika z wyrzucenia Chrystusa z naszego życia publicznego. To dlatego tak mocno i długo wtedy klaskaliśmy.
    Dopiero później zrozumiałem, jak głęboko takie spojrzenie na człowieka zakorzenione jest w naszej kulturze. Już święty Augustyn, przedstawiając w „Wyznaniach” swoją duchową dezorientację, pisał, że nie rozumiejąc samego siebie, sam dla siebie stał się wielkim problemem. Odpowiedź na ten „problem” znalazł w Chrystusie. Również Błażej Pascal pisał: „Poza Chrystusem nie wiemy, ani co to nasze życie, ani nasza śmierć, ani Bóg, ani my sami”.

    Jestem dzieckiem Boga
    Co konkretnie chcieli ci wielcy myśliciele powiedzieć? Po pierwsze, Chrystus jest żywym dowodem niesłychanej wręcz wartości, jaką człowiek przedstawia w oczach Boga. Dla Boga jesteśmy aż tak ważni, że to dla nas Jego Syn stał się jednym z nas. Co więcej, Bóg nie zawahał się – co przejmująco wyraża orędzie paschalne z Wielkiej Soboty – „ażeby wykupić niewolnika, wydał własnego Syna”. Słowem, dla kochającego Ojca człowiek nie przestał być kimś bardzo drogim nawet wtedy, kiedy lekceważyliśmy i obrażaliśmy Go, i robiliśmy wszystko, żeby On przestał się nami przejmować.
    „Niech więc podniesie swą nadzieję ród ludzki i rozpozna prawdę o sobie! – entuzjazmuje się tą Bożą miłością do człowieka święty Augustyn. – Niech się przekona, jakie miejsce zajmuje wśród Bożych stworzeń!”.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół