• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Dobrze, że ksiądz przyszedł

    Ks. Henryk Kuczob, kapelan strażaków

    |

    GN 06/2006

    dodane 06.02.2006 10:48

    – Z dwoma ratownikami pojechałem na miejsce tragedii. Od razu okazałem się potrzebny, bo ojciec dziecka, które zostało pod gruzami, przebił się przez kordon. Zatrzymałem go i zaczął ze mną rozmawiać. Udało się go zabrać do szpitala. W takich sytuacjach najważniejsze jest, by poszkodowanych odizolować od miejsca katastrofy, żeby mogli się uspokoić.

    Po chwili ratownicy zrobili kolejną dziurę w stropie. Wewnątrz był człowiek, który się ruszał. Udało się go wyjąć. Podszedłem do niego, ale był nieprzytomny. Udzieliłem mu tylko namaszczenia chorych. W tej samej chwili podszedł lekarz i stwierdził zgon. W pewnym momencie zabrakło czarnych worków na zwłoki. Pierwszy raz w życiu widziałem śmierć w takim ogromie. Najtrudniejsze były rozmowy z młodymi strażakami, którzy oglądali dziesiątki zabitych.

    Człowiek niewierzący może myśleć, że księża są od grzebania zmarłych. Jednak człowiek wiary wie, że obecność księdza w takiej sytuacji i w takich okolicznościach może bardzo pomóc. Ranny, chory, a nawet strażak czy ratownik, jeśli widzi księdza, czuje się bezpieczniej. Doświadczyłem tego podczas akcji. Strażacy witali mnie słowami „O, nasz ksiądz jest! Dobrze, że ksiądz przyszedł”. Myślę, że sama obecność już miała znaczenie, fakt, że solidaryzujemy się z tak boleśnie doświadczonymi ludźmi i jesteśmy, by pomagać

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół