• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Niedziela pod ochroną

    Moim zdaniem

    |

    GN 06/2008

    dodane 06.02.2008 14:19

    Rozmowa z prof. Anielą Dylus, kierownikiem Katedry Etyki Gospodarczej i Polityki Gospodarczej Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie

    Joanna Jureczko-Wilk: Czy należy prawnie zakazać handlu w niedziele, czy też raczej nie powinniśmy w tych dniach robić zakupów, żeby handlowcom nie opłacało się otwierać sklepów?
    Prof. Aniela Dylus: – Między jednym i drugim rozwiązaniem istnieje współzależność. Jeśli przepis prawny zostanie ustanowiony wbrew świadomości społecznej, ludzie znajdą drogę, żeby go ominąć. Z drugiej strony ustanowione prawo pogłębia przeświadczenie obywateli o danej wartości albo wręcz ją uświadamia. Tak było z ustawą o ochronie życia, która w ciągu 15 lat obowiązywania uwrażliwiła Polaków na wartość życia. Istnieje moment – bardzo trudno uchwytny – w którym świadomość społeczna powinna zostać przełożona na normy prawne. Nie jestem pewna, czy w przypadku zakazu handlu w niedziele jesteśmy akurat w tym momencie. Badania opinii publicznej wskazują na pozytywną zmianę: ludzie zaczynają dostrzegać wartość niedzieli, ale nie wiemy, czy jest to trwałe przekonanie. Przed nami długa droga edukacyjna, bo niepostrzeżenie, w sposób niefrasobliwy, poddaliśmy się stylowi hipermarketów, nie zauważając tego, co przy okazji tracimy.

    Przeciwnicy zakazu handlu w niedzielę mówią, że ograniczałby on wolność obywateli; że to właściciele sklepów powinni decydować o tym, czy handlować w niedzielę, czy nie, a konsumenci, czy w tym dniu robić zakupy.
    – Człowiek jest istotą kruchą, w chrześcijaństwie mówi się, że jest obciążony grzechem. Sojusznikiem tej kruchej wolności jest rozsądny porządek prawny. Notorycznym indywidualistom przypomnę przestrogę Oswalda von Nell-Breuninga, który mówił, że moralność jest dobrem rzadkim i w związku z tym nie należy jej przeciążać, lecz chronić, ustanawiając stosowny „porządek pozytywny”. Niedziela jest takim dobrem rzadkim, które przez pojedynczego człowieka może być świętowane i chronione, niezależnie od przepisów prawa, ale prawo może mu w tym pomóc.

    Państwo nie powinno chronić prawnie wartości religijnych, czyli niedzieli jako dnia Pańskiego.
    – Ma chronić wartość humanistyczną, kulturową, jaką jest niedziela. Wspólny dla wszystkich dzień wolny od pracy jest znakiem, że człowieka nie da się sprowadzić jedynie do siły roboczej i do roli konsumenta. Wolna niedziela jest prawnie chroniona także w laickiej Francji, w Grecji, we Włoszech, w Niemczech, Austrii, Belgii.

    Najczęściej podnoszony argument ekonomiczny: sklepy będą miały o jedną siódmą mniejszy utarg, pracę może stracić 50–70 tys. ludzi, a wypłaty na zasiłki dla bezrobotnych wzrosną o 420–590 mln zł.
    – Rzeczywiście suma siedmiodniowych obrotów może być nieco wyższa od sześciodniowej, bo snując się w niedzielę między półkami, wkładamy do koszyka wiele niepotrzebnych gadżetów. Ale wiedząc, że w niedziele sklepy są zamknięte, klienci będą więcej kupowali w pozostałe dni. W dyskusji, w której niedawno uczestniczyłam, Marek Goliszewski, prezes Business Center Club, powiedział: „Supermarkety dadzą sobie radę i bez pracującej niedzieli. Bezrobocie nie wzrośnie z powodu wolnych niedziel. System bankowy może funkcjonować z niedzielą bez pracy. Z jej powodu przedsiębiorcy nie będą przenosić swoich firm na Daleki Wschód czy Słowację w obawie o utratę konkurencyjności. Gospodarka rynkowa nie zna pojęcia »próżni« i nadrobi ewentualne »straty«”. Gospodarka nie obejdzie się bez tzw. kapitału społecznego – więzi między ludźmi – którego w Polsce jest bardzo mało. Pracownik wypoczęty, świadomy siebie, zintegrowany z innymi, pracuje bardziej wydajnie. Dlatego także w interesie pracodawców jest obrona wolnej niedzieli. W Europie jest rozpowszechniony, a w Polsce dopiero się rodzi, Ruch Społecznej Odpowiedzialności Biznesu, którego elementem jest właśnie dbałość o wypoczynek pracownika.

    Jeden z artykułów zatytułowała Pani: „Czy przegraliśmy niedzielę?”. No właśnie, przegraliśmy?
    – Sukces ruchu „Pro Life” może mobilizować – nie tylko środowiska chrześcijańskie – do zainicjowania ruchu „Pro Sunday”. Jeśli uda się stworzyć szeroko popierany ruch społeczny na rzecz wolnej niedzieli – do którego włączą się pracodawcy, związki zawodowe, organizacje pozarządowe, także religijne – to możemy o niedzielę powalczyć.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół