Nowy numer 16/2018 Archiwum

Najlepsze masz we krwi

Studenci i uczniowie wyjechali na wakacje. Kto więc odda krew?!

To samo dotyczy starszych krwiodawców: oni są teraz na urlopach. Dlatego zapasy krwi w centrach krwiodawstwa w Polsce gwałtownie spadły. Latem krwi potrzeba tyle samo, a może i więcej niż w innych porach roku. Trzeba ratować ludzi, którzy w drodze na wczasy mają wypadki samochodowe. Wcale się też nie zmniejsza liczba operacji, które były zaplanowane. – Żeby jednemu człowiekowi przeszczepić wątrobę, potrzeba krwi nawet od 40 dawców – zdradza Stanisław Dyląg, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Katowicach. Dlatego latem telefony w centrach krwiodawstwa są rozgrzane. Lekarze wydzwaniają do dużych firm i prawie żebrzą u ich dyrektorów: „wpuśćcie nas na teren zakładu, pozwólcie załodze oddać krew”.

Błąd w serialu
W jednym z odcinków serialu „Kasia i Tomek” bohaterowie wybrali się oddać krew. Widziała to w telewizji doktor Urszula Sierontowicz z katowickiego centrum krwiodawstwa. I zamarła ze zdziwienia. – W serialu pielęgniarka zapytała Kasię i Tomka, czy nie boją się zarażenia. A przecież to kompletna bzdura! Nie można się niczym zarazić przy oddawaniu krwi – denerwuje się. – Później Kasia i Tomek oczywiście zemdleli. Cały zabieg był pokazany w krzywym zwierciadle. Ja wiem, że to tylko serial komediowy. Mimo to był to odcinek wyjątkowo szkodliwy – uważa.

– Jednak przecież tak bywa, że oddający krew mdleją? – oponujemy. – Tak, ale bardzo rzadko. Osób, których zdrowie mogłoby choć trochę ucierpieć przy oddawaniu krwi, po prostu do tego nie dopuszczamy! Jeśli ktoś mimo to zemdleje, to wyłącznie z powodów emocjonalnych. To się dzieje tu – doktor Sierontowicz wskazuje palcem na czoło.

Kandydaci na krwiodawców są pytani, czy mają skłonności do omdleń. – Jeśli mdleją w tłoku w kościele albo w autobusie, albo przy silnym wzruszeniu, to nie powinni oddawać krwi. Bo rzeczywiście czasem zemdleją nawet rośli mężczyźni typu „macho”, którzy w dodatku pracują jako ochroniarze – wyjaśnia Sierontowicz. – Popatrzą na swoją krew i nagle pokazują numer buta... Przerywamy oczywiście pobieranie krwi, dajemy im kropelki i za chwilkę panowie już wracają do siebie. Jednak to naprawdę rzadko się zdarza – mówi.

Lekarze odradzają też oddawanie krwi ludziom, którzy akurat przeżywają jakieś silne emocje. Na przykład studentom w czasie sesji egzaminacyjnej. Urszula Sierontowicz wspomina wdowę, która przyszła oddać krew wprost z pogrzebu swojego męża. – Zgłosiła się, bo jej mężowi po wypadku samochodowym też przetaczano krew. Chciała więc oddać ten dług innym potrzebującym – mówi. – Poprosiliśmy ją, żeby poszła do domu, a wróciła do nas za tydzień. Była zdziwiona, że nie chcemy jej ofiary. Jednak w takich sytuacjach warto trochę poczekać – dodaje.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama