• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Kolorowe figury odpowiedzialności

    Marcin Żebrowski

    |

    GN 44/2005

    dodane 02.11.2005 12:27

    Debaty polityczne są żółte, animowane bajki – zielone,a filmy, w którychleje się krew, czerwone. Przeważnie.

    Minęły dwa miesiące od wejścia w życie specjalnego rozporządzenia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Dotyczy ono oznaczania programów symbolami, które mają informować o tym, kto może, a kto nie powinien oglądać konkretnej audycji. Nadawcy solidnie wywiązują się z podstawowego obowiązku – umieszczają żółte trójkąty, a także czerwone i zielone kółka na ekranach. Dużo więcej wątpliwości budzą kryteria ich przyznawania. Zdarza się, że na telewizyjnym ekranie trup ściele się gęsto, a w rogu widnieje żółty trójkąt.

    Przyjazny podpis mediów
    25 lutego 1999 r. osiem stacji telewizyjnych podpisało Porozumienie Polskich Nadawców Telewizyjnych. Dokument jest bardziej znany pod nazwą „Przyjazne media”. „Celem Porozumienia jest podjęcie skutecznych działań dla ochrony dzieci i młodzieży przed odbiorem audycji, które mogą zagrażać ich fizycznemu, psychicznemu i moralnemu rozwojowi” – można przeczytać we wstępie do dokumentu.
    Sygnatariusze zobowiązali się wziąć pod lupę wszystkie programy nadawane od godz. 6.00 do 23.00. Eliminowane miały być obrazy eksponujące brutalność i przemoc oraz naruszające powszechne normy obyczajowe. Po kilku miesiącach na ekranach polskich telewizorów po raz pierwszy pojawiły się oznaczenia, które informowały rodziców, czy dziecko może dalej z dorosłymi oglądać telewizję. Ponieważ porozumienie zostało podpisane dobrowolnie, KRRiT nie mogła egzekwować od nadawców przestrzegania go.

    W 2004 r. pojawił się kolejny przepis – określający szczegółowe warunki kwalifikowania programów oraz oznaczania ich odpowiednimi symbolami graficznymi. Nowością względem „Przyjaznych mediów” jest „podział” żółtego trójkąta na kategorie wiekowe. Stąd można tam znaleźć liczby 7, 12 i 16...

    Trójkąty przez cały dzień
    Żółty trójkąt jest najbardziej popularną „etykietką” programów. Rzadko zmienia się na zielone albo czerwone koło. Według specjalnego „Katalogu zasad kwalifikacji programów telewizyjnych dla różnych kategorii wiekowych dzieci i młodzieży”, wydanego przez KRRiT, dzieci do lat 7 nie powinny oglądać „programów prezentujących obraz świata budzący lęk lub odrazę oraz wywołujących negatywne nastawienie do innych osób i otoczenia (np. niszczenie, znęcanie się, przemoc, poniżanie) – także wtedy, gdy ma to miejsce w filmach animowanych”. Jeśli program ma oglądać młodzież w wieku około 18 lat, nie może w nim być scen „sprowadzających widzenie świata do spraw seksu i przemocy i prezentujących je w sposób naturalistyczny i brutalny, a także przedstawiających seks i stosowanie siły jedynie w celu widowiskowym lub dla podkreślenia oryginalności”. Tyle spisane kodeksy i katalogi. A codzienność?

    Poniedziałek, tuż po godz. 20 w TV4 rozpoczyna się program „Bar”. Żółty trójkąt z liczbą 12. Taką samą kategorię mają: nadawany w TVP2 serial „M jak miłość” i teleturniej „Najsłabsze ogniwo” w TVN. Najbardziej brutalny – przynajmniej biorąc pod uwagę kategorie – jest w tym czasie POLSAT. Film, w którym w pierwszych 10 minutach ginie około 20 osób, zasłużył również na żółty trójkąt, ale ozdobiony liczbą 16.

    Reklamacje do Rady
    – Każdy nadawca sam wybiera kategorię do swoich programów – tłumaczy Rafał Rastawicki z KRRiT.
    Daniel Jabłoński z Telewizji Polskiej zaznacza, że za błędy w oznakowaniu programów odpowiadają poszczególne redakcje. – Jeśli audycję przygotowuje redakcja publicystyczna, to ona ocenia, kto może ją oglądać. Programom albo filmom kupionym kategorie przyznaje telewizja, która je emituje – wyjaśnia. Oczywiście, opierając się na zasadach przygotowanych w rozporządzeniu KRRiT. – Sprawdzamy, jak rozporządzenie jest respektowane. Każdemu może zdarzyć się wpadka ze złym zakwalifikowaniem programu. W przypadku częstszych błędów będziemy interweniować – zapowiada Rafał Rastawicki. Wiele zależy też od nas, bo – jak twierdzi przedstawiciel KRRiT – Rada czeka na głosy od widzów. One są najważniejsze – zapewnia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół