• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Polak-katolik, ale jaki?

    ks. Artur Stopka

    |

    GN 36/2005

    dodane 01.09.2005 21:48

    95 procent Polaków uważa się za katolików, ale tylko 44 procent twierdzi, że życie w związku bez ślubu jest czymś zdecydowanie złym. Zaledwie 5 procent uznaje religijność za najistotniejszą cechę w codziennym życiu.

    To się nie zmienia. W sondażu przeprowadzonym przez Centrum Badania Opinii Społecznej w lipcu br., 95 procent Polaków zdeklarowało, że są katolikami. Podobnie jak w poprzednich badaniach. Tylko 2 procent to zdecydowani ateiści. Głęboko wierzący stanowią 13 procent.

    Wśród deklaracji
    Z deklaracji wynika, że aż 60 procent Polaków przynajmniej raz w tygodniu uczestniczy w praktykach religijnych. Dziewięć procent twierdzi, że czyni to częściej. Tylko 7 procent przyznaje się do tego, że nigdy nie chodzi do kościoła. Reszta deklaruje, że w nabożeństwach bierze udział jeden, dwa razy w miesiącu (17 procent) lub tylko kilka razy w roku (16 procent).

    Aż 94 procent Polaków zapewnia, że w życiu stara się kierować zasadami zawartymi w dziesięciu przykazaniach. Blisko połowa (42 procent) deklaruje, że robi to w sposób zdecydowany. Nikt nie odrzuca Dekalogu w sposób zdecydowany, a jedynie 3 procent ankietowanych przyznaje, że raczej nie znajduje on zastosowania w ich życiu.

    A co w największym stopniu kształtuje poglądy Polaków na życie? W równym stopniu własne przemyślenia (81 procent), jak i papież (80 procent – można się domyślać, że chodzi o Jana Pawła II, chociaż z raportu CBOS-u to nie wynika). Na trzecim miejscu znaleźli się rodzice (77 procent). Dopiero na czwartym miejscu znajdują się zasady wyznawanej wiary (64 procent).

    Co jest dobrem, a co złem?
    Ogłoszony w sierpniu br. raport CBOS nosi tytuł „Wartości i normy w życiu Polaków”. Wyniki badań wskazują, że fakt bycia katolikiem, uważanie się za osobę wierzącą, a nawet regularne uczestnictwo w praktykach religijnych nie zawsze są jednoznaczne z akceptacją doktryny wyznawanej religii, a już na pewno nie wszystkich jej elementów.

    Ponad połowa badanych (53 procent) uważa, że nie można mówić o obiektywnym wymiarze istnienia dobra i zła. Ich zdaniem, to, czy dane postępowanie uznaje się za właściwe, czy też naganne, w znacznym stopniu jest uwarunkowane różnymi okolicznościami. Zaledwie 38 procent Polaków jest przekonanych, że można mówić o istnieniu jasnych i mających zastosowanie do wszystkich – niezależnie od okoliczności – zasad, które określają, co jest dobre, a co złe. O istnieniu obiektywnych norm dobra i zła w większym stopniu są przeświadczeni Polacy wykształceni i mieszkający w największych miastach.

    Niemal połowa ankietowanych (46 procent) twierdzi, że rozstrzyganie o tym, czym jest dobro, a czym zło, powinno być przede wszystkim wewnętrzną sprawą każdego człowieka. Tylko 27 procent Polaków uznaje, że podstawą rozróżniania dobra i zła powinno być prawo Boże. 22 procent określanie, co jest dobrem, a co złem, pozostawia społeczeństwu.

    Z badań CBOS wynika, że prawo do decydowania o dobru i złu chcą dla siebie zachować przede wszystkim ludzie o najwyższych dochodach, nieuczestniczący w praktykach religijnych oraz deklarujący lewicowe poglądy polityczne.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół