• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Krówki były gorzkie

    Przemysław Kucharczak

    |

    GN 32/2005

    dodane 10.08.2005 15:46

    Jąkających się jest w Polsce około 400 tysięcy. Większość z nich przeżyło z powodu jąkania większe albo mniejsze upokorzenia. Zwłaszcza w dzieciństwie, bo przedrzeźnianie przez inne dzieci może wpędzić w kompleksy.

    Józek przeżył takie upokorzenie w sklepie. Mocno jąkając się, poprosił o 10 deka krówek. Dzieci z kolejki wybuchnęły śmiechem. – Sklepowa zwróciła im uwagę, że z tego nie można się śmiać. A ja wyszedłem i wyrzuciłem cukierki, bo zbyt gorzkie było przeżycie związane z ich kupowaniem, bym mógł je jeść – wspomina. – Dzisiaj, mimo że mam już 42 lata, przeżycie to daje o sobie znać. Omijam sklepy, w których muszę o coś prosić, i odwiedzam jedynie samoobsługowe – napisał w liście do logopedy.

    – Miałem pacjenta, któremu wykładowca na studiach powiedział przy całej grupie studentów: „niech pan zrobi porządek ze swoją mową, a potem przychodzi studiować” – denerwuje się logopeda Antoni Bochniarz, terapeuta jąkających się. – I niech pan sobie wyobrazi, że chłopak wtedy ze studiów zrezygnował! – dodaje.

    Czy z jąkania można całkowicie wyleczyć? – No oczywiście! I to niezależnie od wieku! – mówi Antoni Bochniarz.

    Rozmowa ze studnią
    Co ma począć człowiek, który nie umie sobie poradzić z jąkaniem? Poszukać dobrego logopedy, który specjalizuje się właśnie w terapii jąkania. Pacjent skorzysta u niego z różnych niezwykłych urządzeń. Na przykład z echo-repetytora. Włoży na uszy słuchawki i usłyszy w nich, jak jego własny głos odbija się głębokim echem. Będzie więc musiał mówić wolniej i wolniej... A wtedy przestaje się jąkać. – Zanim wymyślono takie urządzenia, pacjenci ćwiczyli, przemawiając do studni – uśmiecha się Bochniarz.

    Oprócz setek różnych ćwiczeń, pacjenci u terapeutów muszą się zmierzyć z zadaniami. Logopeda poleca: „zadzwoń teraz na informację kolejową, dowiedz się o połączenie do Gdańska” albo „zapytaj przechodnia, jak dojść do placu Kościuszki”. Są też trudniejsze: „poproś w kasie supermarketu o seler i pietruszkę”, „kup kromkę chleba”. Pacjent musi przezwyciężyć strach przed wyśmianiem i wyjść do ludzi. – Pacjenci z początku myślą: „jak to będzie, przecież to obciach!”. Ale chodzi właśnie o to, żeby przełamali swój lęk – wyjaśnia Bochniarz.

    Ciemnowłosa nastolatka Kasia bardzo wstydziła się pytać o takie rzeczy. – Ale potem pomyślałam: „i tak mnie tu nikt nie zna!” – śmieje się zaraźliwie. Mówi płynnie, nigdy bym się nie domyślił, że kiedyś się jąkała. – Nie trzeba się bać tego, co specjalista powymyśla do zrobienia. Ja wtedy jeszcze miałam przy mówieniu te dziwne, prymitywne ruchy. Ale ludzie, których zaczepiałam, pomogli mi zrozumieć, że drugi człowiek nie jest moim wrogiem, który chce mi od razu powiedzieć coś negatywnego o moich ruchach – mówi. – Nigdy się nie spodziewałam, że jąkanie można wyleczyć tak jak grypę! Że ja będę kiedyś w życiu przemawiać do szerszego grona! Że w klasie mogę iść bez problemu do odpowiedzi! – mówi wyleczona Kasia.

    Odpowiedź przy tablicy jest o wiele większym stresem z powodu jąkania. Niejeden nauczyciel pomyślał o jąkającym się uczniu, że to symulant, bo jąka się na lekcji, a na przerwie mówi całkiem normalnie. – A tymczasem niektórzy z jąkających się zaczynają mówić zupełnie normalnie, kiedy słyszą szum, np. na przerwie – mówi Bochniarz.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół