• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Marchewki nie mrugają

    Przemysław Kucharczak,Tomasz Gołąb,Barbara Gruszka-Zych

    |

    GN 18/2005

    dodane 04.05.2005 13:55

    Dorota nachyla się nad sześciolatkiem. – Nie martw się Krzysiu, ciebie nigdy nie pozwolę odłączyć – szepcze do ucha syna, który od urodzenia pozostaje stanie podobnym, w jakim była Terry Schiavo.

    Według lekarzy nie reaguje, nie widzi i nie słyszy. Ale Dorota Kłosiewicz wie swoje: Krzysio jest szczęśliwy. Kiedy zbliża się do niego, przytula, mówi, Krzyś staje się aktywniejszy. Dziś przy kąpieli powiedział: „Gu” i była to jedna z najpiękniejszych chwil w życiu Tomka, jego ojca.

    Nikt nie wie, ilu jest w Polsce ludzi takich jak Krzyś: pacjentów w stanie wegetatywnym. Są rozsiani po całej Polsce. – Leżą na najróżniejszych oddziałach, np. na kardiologii, toksykologii, chirurgii, neurochirurgii… – wylicza Jadwiga Mirończuk, dyrektor hospicjum „Światło” w Toruniu. W ciągu trzech lat przez jej hospicjum przewinęły się już 132 osoby w takim stanie. Ośmioro z nich tu się obudziło.
    Oddział dla takich chorych powstał też niedawno w hospicjum w Płocku. Kilka łóżek dla nich jest także w Będkowie koło Wrocławia. – Takie oddziały będą miały pacjentów, bo taka jest potrzeba. Bywa, że zgłaszają się do nas wiekowi już rodzice, opiekujący się swoim dzieckiem w stanie wegetatywnym. Bez nas nie mogliby nawet spokojnie umrzeć – mówi dyrektor Mirończuk.

    Brązowe oczy Krzysia
    Krzyś ma to szczęście, że może leżeć we własnym domu. Ostatnie dwa tygodnie należały do najcięższych od chwili jego narodzin. Rodzice już dawno pogodzili się z myślą, że pewnego ranka już może nie otworzyć dużych brązowych oczu. Ale obustronne zapalenie płuc Krzysia na nowo podsyciło w nich wolę walki, którą toczą od sześciu lat.

    – Jak to nie wiecie, kiedy usuniecie awarię? Proszę pana, moje dziecko jest pod tlenem. Za pół godziny może już nie żyć… – krzyczał przez słuchawkę, dzwoniąc do elektrowni. Głos Tomka przestał drżeć dopiero, gdy z odległego o kilkanaście kilometrów hospicjum, przywieziono im w ciągu kwadransa agregat. Krzysio znów zaczął spokojnie oddychać.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół