• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Wyścig na orbitę

    Tomasz Rożek

    |

    GN 01/2010

    dodane 07.01.2010 15:05

    Pierwszy kosmiczny turysta – Dennis Tito – w 2001 roku za bilet poza Ziemię zapłacił 20 mln dolarów. Dzisiaj taki bilet można kupić za około 90 tys. dolarów.

    O tym, że kiedyś okołoziemska orbita będzie miejscem wycieczek, tak samo jak wodospad Niagara czy egipskie piramidy, mówiono od bardzo dawna. Technologia (i wola polityczna) pozwoliła, by w 2001 roku człowiek bez specjalistycznego, długotrwałego treningu mógł lecieć w kosmos. Nikt nie podejrzewał, że przestrzeń pozaziemska dla ludzi otworzy się tak szybko. W ciągu zaledwie 10 lat ceny biletów na orbitę drastycznie spadły. Zgoda, 90 tys. dolarów to bardzo wiele, ale na taki wydatek stać już wielu. Pojawienie się konkurencji na pewno jeszcze bardziej obniży ceny. Oczywiście bilet w kosmos nigdy nie będzie tani jak bilet na miejski autobus. W ciągu następnych kilkunastu lat jego cena może jednak być porównywalna do dzisiejszej ceny biletu samolotem przez Atlantyk.

    Prywatny leci w kosmos
    Ktoś kiedyś w przyszłości na pewno napisze obszerne opracowanie na temat turystyki kosmicznej. Gdy spojrzy wstecz i pokusi się o wyliczenie najważniejszych dat związanych z komercyjnym podbojem tego wszystkiego, co znajduje się poza ziemską atmosferą, z pewnością wspomni o roku 2009, konkretnie o samej jego końcówce. W połowie grudnia 2009 roku miały miejsce dwie premiery prywatnych statków kosmicznych: VSS Enterprise i Lynx Mark II. Człowiekiem, który zasługuje na miano pioniera komercyjnych lotów w kosmos, jest Richard Branson. Multimilioner, współczesny król Midas. Założyciel linii lotniczych Virgin Atlantic Airlines, sieci księgarń Virgine oraz wytwórni muzycznej. W październiku 2004 roku statek Bransona – SpaceShipOne zdobył nagrodę Ansari X Prize (i zainkasował okrągłą sumę 10 mln dolarów). Był pierwszym komercyjnym pojazdem, któremu dwukrotnie udało się przekroczyć linię Karmana, umowną granicę pomiędzy atmosferą i przestrzenią kosmiczną, 100 km nad naszymi
    głowami.

    SpaceShipOne w niczym nie przypominał rakiety kosmicznej. Był podobny do statków z gwiezdnych wojen. Ale to była konstrukcja przejściowa, testowa. Branson uznał, że czas na budowę statku właściwego. I tak w połowie grudnia dziennikarzom z całego świata pokazano VSS Enterprise. Duży statek, a właściwie samolot, w którym wygodnie na orbitę będzie mogło podróżować przynajmniej sześciu pasażerów. Statek ma 3 kadłuby, ale pasażerowie – turyści siedzą w środkowym. Na wysokości około 15 km nad poziomem morza środkowa część statku odczepia się od dużych skrzydeł, a silnik rakietowy pozwala jej przekroczyć granicę ziemskiej atmosfery. Ruchome skrzydła umożliwiają manewrowanie w wysokich partiach atmosfery, pozwalają też statkowi bezpiecznie wrócić na Ziemię. Statek ląduje na pasie startowym i po zatankowaniu gotowy jest na kolejną podróż. Kiedy VSS Enterprise pierwszy raz wyruszy w przestrzeń kosmiczną? Teraz odbywają się niezbędne testy maszyny. Pierwszy komercyjny lot przewidziany jest na rok 2012.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół