• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Cystersi ratują przyrodę

    Krzysztof Spałek, doktor biologii, botanik, pracownik Uniwersytetu Opolskiego

    |

    GN 14/2009

    dodane 07.04.2009 13:54

    Pierwszymi Zielonymi na ziemiach polskich byli cystersi. Zasiedlając nowe tereny, musieli je tak eksploatować, aby ich zasoby odnawialne zdołały się szybko odtworzyć.

    Od wieków chroniono niektóre obiekty przyrodnicze, traktując je jako miejsca święte. W Europie w XV w. pojawia się po raz pierwszy także ochrona prawna przyrody. W Polsce pierwszy przepis prawny chroniący drzewa wydał w 1423 r. Władysław Jagiełło. Od tego czasu polskie i litewskie cisy były strzeżone Statutami Warckimi, za których złamanie groziły srogie kary. Jednym z pierwszych, który prowadził proprzyrodnicze działania ekologiczne, był Zakon Cystersów.

    Koloniści
    Według tradycji, w dniu św. Benedykta, 21 marca 1098 r., Robert, opat klasztoru Molmes we Francji, udał się z 21 braćmi w okolice miejscowości Dijon i tam wśród lasów, w niewielkiej podmokłej dolinie, założył klasztor Cistertium. W Polsce cystersi pojawili się w XII w. Pierwszy konwent osiadł w Jędrzejowie koło Kielc. Pod koniec XII w. cystersi założyli klasztor w Lubiążu, a następnie w Henrykowie, Kamieńcu Ząbkowickim i Krzeszowie. Zakon ten kolonizował obszary słabo zaludnione i słabo wykorzystane gospodarczo. Gospodarka cystersów od samego początku nastawiona była na samowystarczalność klasztorów. Chcąc wykorzystać możliwości, jakie dawały im nowo zasiedlane okolice, trzeba było je bardzo dobrze poznać i tak eksploatować, aby ich zasoby odnawialne zdołały się szybko odtworzyć.

    Karpie i… indyki
    Cystersi jako jedni z pierwszych zaczęli budować stawy, w których hodowali ryby, głównie karpie. To właśnie ten zakon wprowadził je na nasze stoły wigilijne. Groble stawów obsadzali drzewami, najczęściej dębami, dla wzmocnienia ich struktury, częściowego ocienienia lustra wody i osłonięcia go przed wpływem silnych wiatrów. Jednym ze śladów po obecności cystersów w naszym kraju są właśnie kompleksy stawów hodowlanych. Po obu stronach rzeki Baryczy, w okolicach Milicza i Żmigrodu, założyli ich liczne kompleksy i obecnie jest to największy zespół stawów rybnych w Europie Środkowej. Mniejsze pocysterskie kompleksy stawów zachowały się, m.in. w Łężczoku koło Raciborza w województwie śląskim i Jemielnicy w województwie opolskim. Stawy te są jednymi z najcenniejszych przykładów naszego dziedzictwa przyrodniczo-kulturowego.

    W wielu z nich spotkać można chronione gatunki roślin i zwierząt. Część stawów chroniona jest jako rezerwaty przyrody, m.in. „Łężczok” oraz „Stawy Milickie”, który jest największym tego typu obiektem w Polsce. To tutaj rosną m.in. paproć wodna – salwinia pływająca oraz grzybieńczyk wodny. Na wysychających brzegach oraz dnach okresowo opróżnianych stawów wykształca się późnym latem i je-sienią roślinność namułkowa, tzn. rośliny o krótkim czasie aktywnego życia, przeżywające niekorzystny okres wegetacji w postaci nasion. Na przykład uważana za wymarłą uwroć wodna czy znana w Polsce tylko z kilku stanowisk lindernia mułowa. Na milickich stawach regularnie gniazduje około 60 gatunków ptaków wodno-błotnych, m.in. bąk, gągoł, żuraw, rybitwa czarna. Stawy stanowią również bardzo ważne miejsce odpoczynku i żerowania dla ptaków migrujących. Podczas jesiennych i wiosennych przelotów można tam zobaczyć stada liczące po kilka tysięcy ptaków. Dlatego zostały one zaliczone do ostoi ptactwa wodnego o randze europejskiej.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół