Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Bardzo wielka smuta

Minin? Pożarski? Kim są ci faceci? Piłkarze jacyś? Sędziowie?

Ruszył rewanżowy mecz Legia–FK Moskwa. Kibice moskiewscy, po standardowym wyzwaniu warszawskiej drużyny od najgorszych, zaczęli głośno skandować: „Hej, hej – Minin i Pożarski!”. Ryczeli ze śmiechu. Mieli ubaw po pachy. Dziwili się tylko, że na tę ohydną zaczepkę nie odpowiada sektor gości. – Minin? Pożarski? Hmmm, kim są ci faceci? – drapali się po wygolonych na łyso głowach kibole Legii. Piłkarze jacyś? Sędziowie?

Skąd biedni mogli wiedzieć, że to dowódcy pospolitego ruszenia, które w 1612 roku wypędziło z Moskwy polsko-litewskie wojska. Rocznica tego wydarzenia jest w dzisiejszej Rosji najważniejszym świętem państwowym. W Polsce nie mówi się o tym prawie nic.

Na meczu z Legią kupiec Kuźma Minin i książę Dymitr Pożarski odżyli. Kibice rodem z „Żylety” zasmucili się. Kurcze, trzeba było uważać na lekcjach historii…

Szkoła tylko, że nie będzie kolejnego rewanżu. Tuż po przekroczeniu polskiej granicy fani warszawskiej drużyny oblegli miejscowe księgarnie i wykupili zestaw podręczników szkolnych. Ech, gdyby ta FK Moskwa przyjechała jeszcze nad Wisłę, jej kibole, z Olegiem Błochinem na czele, usłyszeliby: „Hej, hej, Chodkiewicz, Żółkiewski” albo „Hej, hej, Kmicic i Skrzetuski” (wersja filmowa). Ryczałby zgodnie cały stadion.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy