• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Bardzo wielka smuta

    mat

    |

    GN 36/2008

    dodane 05.09.2008 10:12

    Minin? Pożarski? Kim są ci faceci? Piłkarze jacyś? Sędziowie?

    Ruszył rewanżowy mecz Legia–FK Moskwa. Kibice moskiewscy, po standardowym wyzwaniu warszawskiej drużyny od najgorszych, zaczęli głośno skandować: „Hej, hej – Minin i Pożarski!”. Ryczeli ze śmiechu. Mieli ubaw po pachy. Dziwili się tylko, że na tę ohydną zaczepkę nie odpowiada sektor gości. – Minin? Pożarski? Hmmm, kim są ci faceci? – drapali się po wygolonych na łyso głowach kibole Legii. Piłkarze jacyś? Sędziowie?

    Skąd biedni mogli wiedzieć, że to dowódcy pospolitego ruszenia, które w 1612 roku wypędziło z Moskwy polsko-litewskie wojska. Rocznica tego wydarzenia jest w dzisiejszej Rosji najważniejszym świętem państwowym. W Polsce nie mówi się o tym prawie nic.

    Na meczu z Legią kupiec Kuźma Minin i książę Dymitr Pożarski odżyli. Kibice rodem z „Żylety” zasmucili się. Kurcze, trzeba było uważać na lekcjach historii…

    Szkoła tylko, że nie będzie kolejnego rewanżu. Tuż po przekroczeniu polskiej granicy fani warszawskiej drużyny oblegli miejscowe księgarnie i wykupili zestaw podręczników szkolnych. Ech, gdyby ta FK Moskwa przyjechała jeszcze nad Wisłę, jej kibole, z Olegiem Błochinem na czele, usłyszeliby: „Hej, hej, Chodkiewicz, Żółkiewski” albo „Hej, hej, Kmicic i Skrzetuski” (wersja filmowa). Ryczałby zgodnie cały stadion.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół