• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Brazylii na ratunek!

    ks. Marek Gancarczyk, redaktor naczelny

    |

    GN 19/2007

    dodane 09.05.2007 13:34

    Benedykt XVI ze zrozumiałych względów nie pielgrzymuje tyle, co Jan Paweł II. Skoro zatem poleciał do Brazylii, musiał mieć ku temu szczególne powody. Jakie?

    Leszek Śliwa, specjalny korespondent „Gościa” z Brazylii, pisze (na str. 22), że Papież ma uratować ten kraj dla Kościoła. Może to zbyt mocne słowa, ale fakty nie pozostawiają wątpliwości. Kościół w Brazylii traci wyznawców. W latach 70. ubiegłego wieku do Kościoła katolickiego przyznawało się 90 proc. Brazylijczyków. Dziś, jak wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Konferencji Biskupów Brazylii, katolików jest zaledwie 67 proc.

    Niektórzy powiadają, że Brazylijczycy mają dwie główne religie: piłkę nożną i karnawał. A dopiero potem można mówić o chrześcijaństwie. Musi być coś z prawdy w tej powierzchownej opinii. Przeglądając na przykład światowe agencje fotograficzne, pod hasłem „Brazylia” znajdziemy najwięcej zdjęć z karnawału w Rio oraz z piłkarskich stadionów. Dopiero na trzecim miejscu są fotografie przedstawiające słynną figurę Chrystusa Zbawiciela w Rio de Janeiro (zdjęcie na okładce).

    Oprócz karnawału i piłki Kościół w Brazylii zmaga się jeszcze z dwoma o wiele groźniejszymi konkurentami: sektami oraz marksistowską ideologią.

    Tych pierwszych są tysiące. Powstają jak grzyby po deszczu. Swoje usługi oferują wprost na ulicy. Pytać można o jedno: dlaczego członkowie sekt mają w sobie tak dużo energii, a katolicy jakby zasnęli? Może Benedykt XVI zdoła ich obudzić? W tych dniach trzeba się o to modlić.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół