• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Zapraszam do lektury nowego numeru Gościa Niedzielnego

    Leszek Śliwa, redaktor prowadzący

    |

    GN 28/2006

    dodane 05.07.2006 15:17

    Czym powinny być zwołane przez Ojca Świętego Światowe Spotkania Rodzin? Odpowiedź wydaje się prosta. Radosnym świętem, wspólnym przeżyciem. Czymś, co wszyscy ludzie akceptują, co nikomu nie przeszkadza, niezależnie od poglądów. A jednak tak nie jest!

    Na kilka dni przed rozpoczęciem tego wydarzenia w Walencji doszło do protestów niewielkiej grupki lewaków, którzy nie życzą sobie oglądać Papieża, a także uważają, że domaganie się respektowania praw rodziny opartej na małżeństwie jest… formą dyskryminacji mniejszości seksualnych.

    Oczywiście zawsze i wszędzie znaleźć się może garstka fanatyków. W Hiszpanii niepokojące jest co innego. Ich protest nagłośniła kontrolowana przez rządzących socjalistów państwowa telewizja TVE, co spowodowało ostry protest organizatorów Spotkań.

    To wszystko pokazuje, jak wielkie napięcie towarzyszy w Hiszpanii dyskusjom o rodzinie. Warto, byśmy zdali sobie sprawę, że to, co się dzieje w Hiszpanii, ma znaczenie także dla nas. W Polsce pozycja rodziny wydaje się jeszcze silna, ale w Hiszpanii kilka lat temu też tak było.

    Tymczasem antyrodzinne reformy w bardziej zeświecczonych od Hiszpanii państwach, jak np. w Holandii, są przeprowadzane przy akceptacji bądź bierności społeczeństwa. Najwyższy czas na kontratak rodziny. Piszemy o tym na s. 14–15.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół