• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Zapraszam do lektury Gościa

    Sebastian Musioł, sekretarz redakcji

    |

    GN 36/2005

    dodane 01.09.2005 21:38

    Geniusz nie udowodni, że 2+2=5. Wybitny umysł szybciej pojmie, że wynik nie może być inny niż cztery. Łatwo dostrzega związki i prawa rządzące światem, zręcznie dobiera odpowiednie narzędzia, szybko osiąga wyznaczone sobie cele. To ideał, o którym wszyscy marzymy (vide: „Czy tylko piękny umysł?”).

    Tyle że – jak wiemy z doświadczenia – nawet najlepsze pomysły, najdokładniejsze plany czasami zawodzą. Podobnie jak najpiękniejsze umysły, kiedy pozbawione są tego, co w człowieku najczulsze i najważniejsze zarazem. Bez tajemniczego czujnika, nazywanego staromodnie „sumieniem”, bądź poczuciem przyzwoitości, olśniewające wykwity intelektu sprowadzają cierpienie i zamęt.

    Przyglądamy się tym razem losom wybitnych uczniów. Odnoszą międzynarodowe sukcesy. Jesteśmy z nich dumni. I nie ukrywamy nadziei, że będą również po prostu dobrymi ludźmi. Oni pokazują, że można realizować marzenia bez specjalnych dotacji czy inkubatorów. Pochodzą z normalnych rodzin, z miejscowości bez przywilejów. Czyli z „naszych stron”.

    Nasze dzieci w rozpoczynającym się roku szkolnym też mają szansę na wspaniałe osiągnięcia. Może w innych, mniej spektakularnych dziedzinach. Ale przede wszystkim w jednej zasadniczej. Dopóki jednak badania społeczne będą przynosiły takie wyniki jak ostatnie (vide: „Polak-katolik, ale jaki?”), nie będziemy mogli pozwolić sobie na spokojne patrzenie w przyszłość.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół