Nowy numer 16/2018 Archiwum

Krzyk z dna

Spędził 19,5 roku w więzieniach, budził postrach, bił i kradł. A jednak 11 marca został w Katowicach ustanowiony nadzwyczajnym szafarzem Komunii Świętej. Poznaj historię człowieka, którego nienawiść skruszył Jezus Miłosierny.

Ledwie skończył 17 lat, policjanci znaleźli ukradzione przez niego radia samochodowe. Trafił za kraty. Został grypsującym, czyli członkiem najwyższej kasty w więziennym światku. Na pierwszym widzeniu rozmawiał z mamą przez słuchawkę telefoniczną, oddzielony „pleksą”. Ze śmiechem zapytał, czy zrobiła sobie pasemka. Mama nie odpowiedziała, tylko posmutniała. – A moja siostra na to: „Z czego się śmiejesz, mama przez ciebie posiwiała” – wspomina.

Wyszedł po dwóch latach i natychmiast zaczął pić z dawnymi kumplami, obrabiać sklepy, kioski i samochody. Często bił kogoś w knajpie, raz zdemolował bar. Mama pytała, czy koledzy są dla niego ważniejsi od rodziny. Przypomniała, że gdy siedział, kumple o nim nie pamiętali, a ona odwiedzała go regularnie.

Krzysiek jednak w czasie tej rozmowy wyszedł, bo czekali na niego koledzy. Wkrótce po pijanemu zaatakował przechodzących policjantów i wrócił do więzienia. Na wolności był zaledwie 36 dni.

Wołanie o śmierć

Brutalnie bił innych więźniów pod byle pretekstem. Często był karany pobytem w celi izolacyjnej, a nawet dźwiękoszczelnej. Był z tego dumny. Wyszedł po pięciu latach z przekonaniem, że dzięki swojej silnej woli nie będzie pił i zacznie normalnie żyć. Podjął pracę, którą załatwił mu tata. A jednak znów sięgnął po alkohol. Nie upijał się codziennie, ale jeśli już to robił, to prawie zawsze kogoś pobił.

Raz w barze spotkał kolegów, którzy znali pewną bogatą rodzinę i planowali na nią napad. Krzysiek, nietrzeźwy tak jak kumple, dołączył do nich. Weszli do domu, bijąc napotkanych mężczyzn. Na szczęście ktoś wezwał policję. Na wolności był trzy miesiące i trzy dni.

Za kratami jego nienawiść osiągnęła apogeum. Miał pretensje do jednego ze wspólników i chciał go zabić. Z kilkoma kolegami kontrolował handel narkotykami w całym więzieniu. A jednak wieczorami, dręczony nienawiścią, zaczął... wołać do Boga. Najpierw o śmierć – żeby się już nigdy nie obudzić. Rankiem po obudzeniu się był zły, że znów będzie się męczył...

oceń artykuł
TAGI:

Zobacz także

  • Ewa
    14.04.2018 20:40
    Chwała Panu za piękne świadectwo
    doceń 3
  • gośc
    15.04.2018 09:11
    Nigdy nie podejdę do świeckiego szafarza, aby przyjąć Komunię świętą. Nie wiem dlaczego ustanawia się tylu świeckich szafarzy, którzy nie mają żadnego moralnego prawa do udzielania Komunii świętej, nawet jeśli takie prawo kościelne obecnie obowiązuje.
    doceń 2
  • prudencia
    15.04.2018 13:45
    Został świeckim szafarzem, a nie powinien!!! Są dwa powody.

    Po pierwsze, świeccy nie mogą być szafarzami, bo tylko kapłan jest namaszczony do brania w ręce Najświętszego Sakramentu - dokonuje się to w obrzędzie namaszczenia palców. To jest teologia!

    Po drugie, dopuszczenie go jest wbrew zasadzie roztropności, którą od początku głosi Kościół, a ta zasada mówi, że do ważnych obowiązków można dopuszczać TYLKO ludzi wypróbowanych w wierze, z nienaganną historią. A tak to potem dziwimy się skandalom, także seksualnym, których jest naprawdę bardzo dużo, a o ktorych "prasa katolicka" niestety nie pisze. Mam nadzieję, że ten głos rozsądku zostanie dopuszczony.
    doceń 2
  • Bezimienny
    15.04.2018 21:25
    Ad Prudencia O tym, kto może a kto nie może brać do ręki Ciała Chrystusa decyduje Kościół. I to Kościół ustanawia nadzwyczajnych szafarzy. Podobnie jak Kościół udziela sakramentów święceń....
    doceń 1

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama