Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Anielski wielbłąd

Jeśli człowiek jest dobry, to tylko dlatego, że Bóg jest dobry.

Co tu zrobić w kwestii konfliktu wokół „sprawy żydowskiej”? Jak zachować się, gdy ktoś mówi, że jesteśmy narodem wielbłądów? Ano, różnie ludzie kombinują. Niektórzy mówią: owszem, jesteśmy wielbłądami, ale jednogarbnymi. Takim kursem poszedł poseł PO Marcin Święcicki, który w Polsat News był uprzejmy stwierdzić: „Mordowaliśmy, tylko nie zakładaliśmy obozów śmierci”.

My? Nie podejrzewałem pana posła o takie rzeczy, doceniam jednak, że obozów śmierci nie zakładał. A o kim on jeszcze mówił? Pewnie wie coś o tym Włodzimierz Cimoszewicz, który w „Rzeczpospolitej” na pytanie, czy Polacy brali udział w Holokauście, odpowiedział ochoczo: „Oczywiście, że brali”.

Mocna teza. Wypadałoby poprzeć ją mocnymi argumentami. Bo „udział w Holokauście” to chyba coś więcej niż zbrodnie popełniane przez niektórych przedstawicieli podbitego narodu w sytuacji stworzonej przez skrajnie brutalnego najeźdźcę. Takie sformułowanie oznaczałoby, że Polacy jako naród dobrowolnie włączali się w zbrodnię systemową, zorganizowaną przez polskie władze i konsekwentnie realizowaną. Było jednak dokładnie odwrotnie – działające w podziemiu państwo polskie stało po stronie Żydów.

Skrajność rodzi jednak drugą skrajność. W reakcji na teorię Polaków-wielbłądów jednogarbnych pojawiła się teoria Polaków-aniołków. Wedle tej koncepcji Polacy w czasie wojny niczym nie zawinili, bo my już tacy jesteśmy, że wszystkich kochamy.

No nie, nie jesteśmy nieskazitelni. Jeśli jacyś Polacy kiedykolwiek mieli u ramion skrzydła, to husarskie, nie anielskie. W sumie też nieźle, ale nawet husarz nie anioł, więc tym bardziej nie Polak zwykły. A zwykły Polak, podobnie jak każdy inny człowiek, jest dobry, dopóki jest dobrze. Dziś każdy bez problemu przechowałby Żyda, zwłaszcza gdyby zapłacił za nocleg ze śniadaniem. Jednak gdy za oknami dudnił ciężki krok żandarmów i słychać było salwy plutonów egzekucyjnych, inną cenę miała miłość bliźniego i inną wagę miało męstwo.

Wtedy wychodziły z ludzi rzeczy, o jakich sami nie mieli pojęcia. Jedni okazywali się bohaterami, z innych wypełzali donosiciele, szmalcownicy i bandyci – a nieraz się to mieszało. Niejeden musiał się wtedy zdziwić, a i przeżyć ciężki szok, że nie jest taki, za jakiego miał się w czasach, gdy przyzwoitość nie kosztowała wiele.

Nawet apostołów podobne doświadczenie nie minęło. W noc przed męką jeden okazał się przekupnym zdrajcą, drugi zaprzańcem, a prawie wszyscy tchórzami. I to ludzie ze szkoły samego Zbawiciela! Jasne się wtedy stało, że ratunkiem dla ludzi jest nie przewaga ich dobrych uczynków nad złymi, tylko miłosierdzie Boże.

I to jest aktualne także w sporze o udział kogokolwiek w Holokauście.

« 1 2 »
oceń artykuł

Reklama

  • Matka
    15.02.2018 12:30
    Ciekawe, że psy i koty są lepiej traktowane i nawet mają psich psychologów, a ludzie?... Acha żeby nie było jestem kociarą miałam już dwie kocice wyjątkowe ale to nie byli ludzie...
    doceń 1
  • gregg84
    15.02.2018 20:38
    'Bo „udział w Holokauście” to chyba coś więcej niż zbrodnie popełniane przez niektórych przedstawicieli podbitego narodu w sytuacji stworzonej przez skrajnie brutalnego najeźdźcę. Takie sformułowanie oznaczałoby, że Polacy jako naród dobrowolnie włączali się w zbrodnię systemową, zorganizowaną przez polskie władze i konsekwentnie realizowaną. Było jednak dokładnie odwrotnie – działające w podziemiu państwo polskie stało po stronie Żydów'.

    Technika znana od dawna: tak restrykcyjnie zdefiniujemy "udział w Holocauście", aby przypadkiem nie zahaczyć o Polskę i "Polaków jako naród".
    I co z tego, że rząd londyński i państwo podziemne starały się jakoś ratować polskich Żydów? Czy to zamyka spektrum postaw w narodzie? Podczas zaborów polskiego rządu (najczęściej) nie było. Czy to znaczy, że naród nie istniał i nic nie czynił bez przywództwa rodzimych liderów?... W PRL jedynym legalnym (uznanym na świecie) rządem był rząd PZPR. Czy to znaczy, że jego postawa wyrażała postawę narodu?...
    doceń 2
  • Tomek
    16.02.2018 01:41
    A propos Holandii i dyskusji o eutanazji - za czas jakiś będzie tam tylko dyskusja zdziwionych muzułmanów, że Holendrzy sami się wymordowali eutanazjastycznie i nawet dżihadu nie było trzeba..
    doceń 3
  • E
    16.02.2018 12:28
    Dobrze że piszecie o tym, co robi ustawa o eutanazji w Holandii I do jakich nadużyć tam dochodzi. Wielu holenderskich staruszków wyjeżdża na leczenie do Niemiec, bo w Holandii zwyczajnie się bojà. Niedługo ktoś może wpaść na pomysł forsowania eutanazji w Polsce, więc lepiej zawczasu pokazac społeczeństwu czym to się może naprawdę skończyć
    doceń 1