Nowy numer 20/2018 Archiwum

Lanie wody

Mniam! Na stole wylądowały naleśniki z pomarańczowym nadzieniem i sałatka z suszonymi pomidorami. Nie trzeba było nas namawiać. W tym czasie gospodarze popijali sobie… wodę. Okazało się, że poszczą w ten właśnie sposób.

Przed miesiącem, gdy wyjeżdżaliśmy z Białegostoku, zaprosili nas znajomi. Na pogaduchy. I śniadanko. Zaczęliśmy z Romkiem pałaszować wspaniałe naleśniki i sałatkę. W tym czasie dwa znajome małżeństwa… popijały tylko wodę. Zaintrygowało mnie to. Okazało się, że w środy we wspólnocie poszczą o samej wodzie. Od wtorkowego zachodu słońca do zachodu w środę. „Ooo, ciepła, podgrzana woda jest nawet lepsza” – rzucił ktoś przy stole.

Bez kija nie podchodź

– Dlaczego zdecydowaliśmy się na taką formę? Pan Bóg zapraszał nas do postu od lat – opowiada Ewa Wiesławska. – Bywa różnie: ale nie jest to jakaś szarpanina, bo… On w tym jest. Nie jest to łatwe doświadczenie, inaczej nie byłoby postem. Najtrudniejsze (i pewnie najcenniejsze) jest to, że wychodzą z ciebie wszelkie pozamiatane pod dywan emocje. Zdecydowałam się na post o wodzie, bo znam swą kondycję i wiem, że gdybym została przy chlebie, łatwo zamieniłabym to w ucztę, robiłabym takie wypieki, że mózg siada… Post obnaża prawdę o nas samych, a prawda, jak wiadomo, wyzwala. Post bardzo wyostrza na Słowo. Odkładasz pożywienie i zaczynasz karmić się Słowem. Sycić się nim. To nie jest metafora! To lekcja nasłuchiwania tego, co Bóg chce nam szepnąć na ucho. Zadaję Mu konkretne pytania, a On odpowiada mi Słowem.

cytat na obiad

– Gdy usłyszałam, że są wspólnoty, które w ramach swojej formacji podejmują taki post, zrodziła się we mnie ogromna tęsknota – dopowiada Iza Kostro. – Też chciałabym mieć wokół siebie ludzi, takich Bożych wariatów, którzy w świecie na wskroś przenikniętym konsumpcjonizmem odmówią sobie czegoś tylko ze względu na Jezusa. Gdy znajomy kapłan zaproponował, by wejść w post, wiedziałam, że jest to odpowiedź na moje pragnienia. Bóg sam zaczął posyłać do nas ludzi, którzy podjęli razem z nami tę inicjatywę. Pamiętam dokładnie pierwszą środę i pierwszy łyk wody. Trzymałam szklankę w ręku, modliłam się i płakałam ze szczęścia! Co daje mi post? Po pierwsze – poczucie wolności. Oddaję Bogu coś, co po ludzku jest dobre, aby zyskać coś więcej. Czuję, jak Bóg zaprasza mnie do kolejnych kroków… Łatwo jest dawać coś, co mi zbywa. Ale dać coś, co jest dla mnie ważne, dobre – to wyższa szkoła jazdy. Post jest oddawaniem tego, co jest dla ciebie coś warte. To boli. Post to mówienie Bogu: zależę od Ciebie, potrzebuję Cię!

– Początkowo bałem się, że uruchomi mi się od razu mechanizm „Polak głodny, to zły” – śmieje się Bartek, mąż Izy. – To dosłowna realizacja słów: „Nie samym chlebem żyje człowiek”. Trawimy Słowo. Karmimy się nim. Jako przystawka: czytanie, pierwsze danie: czytanie, drugie danie: czytanie…

– Z przyjaciółmi przygotowujemy wcześniej fragmenty z Pisma Świętego i w ramach poszczególnych posiłków rozważamy Słowo – dodaje Iza.

Uwolnienie

Gdy przed kilku laty pisałem tekst o dziesięcinie, w ciągu pół godziny znalazłem kilkadziesiąt osób, które oddają na zasiew (czyli na cele ewangelizacji) jedną dziesiątą dochodów. Byłem tym zdumiony, bo wydawało mi się, że zjawisko jest marginalne. Tym razem było podobnie. Znalazłem mnóstwo osób, które poważnie traktują słowa Jezusa o poście. Bardzo mnie to zbudowało.

Wspólnota Poznanie Jezusa to grupa, która – jak sugeruje nazwa – modli się w stolicy Wielkopolski. Ponad pięćdziesiąt osób od kilku lat pości regularnie raz w tygodniu o samej wodzie. Podejmuje „post oblubieńczy” ze względu na Jezusa. – Często pościmy, mając szlachetne intencje; na przykład z myślą o jakiejś chorej osobie. Nie ma w tym nic złego, istnieje jednak niebezpieczeństwo, że będziemy zwracali większą uwagę na błogosławieństwa niż na Tego, który błogosławi – opowiada duchowy opiekun wspólnoty ks. Radosław Rafał MSF. – Zdecydowaliśmy się na post ze względu na Jezusa. Pościmy o samej wodzie jedynie po to, by pokazać Mu, jak jest dla nas ważny, jak bardzo Go kochamy. Gdy pościsz za chore dziecko, masz konkretną intencję. Daje ci ona „kopa”. Przy „poście oblubieńczym” Bóg sprawdza twoje serce: na ile Jezus jest dla ciebie cenny i konkretny, rzeczywisty, jak na przykład sparaliżowane dziecko czy chory małżonek.

Czy post jest odgórnym darem? Czy trzeba otrzymać specjalną łaskę postu? – I tak, i nie. Wszystko jest darem. Ale pamiętajmy o tym, że post jest naszym wyborem. To my decydujemy, czy chcemy pościć – wyjaśnia ks. Rafał. Jezus, mówiąc o poście, modlitwie i jałmużnie, wskazywał na fundamentalne elementy życia duchowego. Dopiero potem mówił o ośmiu błogosławieństwach. Post powinien być dla chrześcijanina czymś absolutnie naturalnym. Może nie masz łaski, by pościć o samej wodzie, ale na pewno masz predyspozycje do postu. Inaczej Jezus nie wspominałby o nim jako o elemencie duchowego trójnogu. Dobrze przeżyty post uwalnia. Wychodzą z ciebie różnego rodzaju emocje, często ukryty gniew. Wtedy lepiej się schować i przeżywać to doświadczenie sam na sam z Panem.

Kto rano wstaje…

– Modlitwa poranna była zawsze moją piętą achillesową. Zrywanie się wcześnie rano na godzinną rozmowę z Bogiem? Nie do przejścia… A czułam, że Bóg mnie do tego wzywał – opowiada Magda Ludwina z wrocławskiej wspólnoty Hallelu Jah. – Przełom przyszedł w ubiegłym roku. W czasie postu. Założyłam sobie z góry, jak ten post będzie wyglądał: dwa dni w tygodniu o chlebie i wodzie, rezygnacja z kawy, która jest moim paliwem życiowym, i tak dalej. Już pierwszego dnia przeczytałam słowa Izajasza: „Czyż nie jest to raczej post, który wybieram?” (Iz 58,6). Zatrzymało mnie to zdanie. Zrozumiałam, że to podstawowe pytanie: jaki post wybiera Bóg? Czego On oczekuje? Zaczęłam słuchać, pytać: Panie, co jest w Twoim sercu? Rozeznałam, że Bóg chce, bym wstawała na godzinną poranną modlitwę. Następnego dnia nastawiłam budzik na piątą rano. Zaczęłam się modlić, czytać słowo Boże. To, co na początku było ogromnym trudem, stało się z czasem nawykiem. Trwam tak na modlitwie od roku. Wierzę, że to owoc ubiegłorocznego postu, a nie moich wysiłków. Bo ja na co dzień jestem słabiutka… Opowiem ci jedną historię. Postanowiłam pościć w piątek o chlebie i wodzie. Ale pech chciał, że dzień wcześniej ugotowałam kukurydzę. Wróciłam z pracy, weszłam do kuchni, a na talerzu leży sobie kukurydza. Wzięłam ją do ręki, ale odłożyłam i wyszłam z kuchni. Po chwili znów weszłam do kuchni: ugryzłam kukurydzę, ale wyplułam. Weszłam trzeci raz i wrąbałam tę kukurydzę jak wiewiórka. Spowiednik, któremu o tym opowiedziałam, radził: „Ofiaruj to Bogu. Dlaczego wydaje ci się, że możesz Mu oddać tylko to, co doskonałe, tylko »udany post«? Oddaj Mu swą słabość”.

Żarłoki żrą, a ja czynię pokutę!

– W Dziejach Apostolskich czytamy, że Kościół modlił się i pościł, zanim wysłał kogoś na misję. W każdej walce duchowej post jest główną bronią. Żadna nie jest tak niebezpieczna dla nieprzyjaciela. Tak twierdził proboszcz z Ars, który wiedział, o czym mówi – przypomina Daniel Ange, niestrudzony ewangelizator. – Jeśli nie odnosimy zwycięstw nad szatanem, głoszenie jest bezowocne, działania bez przyszłości, błagania niewysłuchane… Być może dlatego, że nie ma w nich postu. Rankiem w Wielki Poniedziałek Jezus mówi o mocy modlitwy zdolnej przenosić góry. Nie wspomina wówczas o poście, ale go praktykuje.

Istota postu? – Najlepiej jeść to, co potrzeba, a odmówić sobie tego, na co ma się największą ochotę – opowiadał dominikanin arystokrata o. Joachim Badeni. – Gdy zostałem magistrem dominikańskich nowicjuszy, założyłem sobie pas z drutów. Kolce były skierowane do środka i potwornie kłuły. Byłem z tego oczywiście dumny. Chodziłem, patrzyłem wokoło i myślałem: „Żarłoki żrą i chodzą wygodnie, a ja z uniesioną głową ponad światem czynię pokutę”. To była czysta pycha! Zdjąłem pas. A dziś, jeśli chcę się napić coca-coli z lodem, bo jest bardzo gorąco, mówię sobie: „nie”. Dlaczego? Bo najlepiej wcielać radę Mistrza Eckharta: „Jeść to, co potrzeba, a czasem sobie odmówić tego, na co ma się największą ochotę”.

Post jest – to nie podlega dyskusji – lekarstwem na chorobę konsumpcjonizmu. „Odgórną” podpowiedzią: „co za dużo, to niezdrowo”, skierowaną do pokolenia szukającego nerwowo wolnego miejsca na parkingu przed supermarketem. Abba Pojmen, jeden z ojców pustyni, radził swoim uczniom: „Nie przykładaj serca do tego, co ci serca nie nasyci”. – Im mniej rzeczy nas rozprasza, tym owocniejsze są praca i modlitwa – podsumowuje o. Krzysztof Pałys, dominikanin. – Jezus mówi o takiej konstrukcji ludzkiego „ja”, która ma polegać na umniejszaniu się. Nie po to, aby siebie poniżać, ale żeby robić miejsce dla Boga.

Za każdym razem, gdy decydujemy się na wejście w post, wracają słowa proroctwa Izajasza: „Czy zwieszanie głowy jak sitowie i użycie woru z popiołem za posłanie, czyż to nazwiesz postem i dniem miłym Panu?”. A zatem: panie, panowie, głowa do góry! •

Pościmy w intencji pokoju

Papież Franciszek zaprosił do udziału w specjalnym dniu modlitwy i postu. „W obliczu tragicznego przedłużania się sytuacji konfliktów w różnych częściach świata zachęcam wszystkich do udziału w dniu modlitwy i postu w intencji pokoju – 23 lutego, w piątek pierwszego tygodnia Wielkiego Postu. Ofiarujemy go szczególnie za mieszkańców Demokratycznej Republiki Konga i Sudanu Południowego. Możemy konkretnie sprzeciwiać się aktom przemocy” – przekonuje Ojciec Święty.

« 1 »
oceń artykuł