Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Autoportret ze Świętą Rodziną

Każdy syn pierworodny był uważany przez Żydów za własność Jahwe.

Dlatego 40 dni po urodzeniu należało syna zanieść do świątyni w Jerozolimie i ofiarować Bogu, czyli symbolicznie złożyć w ręce kapłana, a następnie „wykupić” za opłatą, której wysokość była uzależniona od zamożności rodziców dziecka. Dla ludzi ubogich taką opłatą były dwa młode gołębie lub dwie synogarlice (ptaki podobne do gołębi).

Maryja ufnie podaje małego Jezusa siwobrodemu mężczyźnie. Nie jest to jednak kapłan! To prorok Symeon, któremu Duch Święty objawił kiedyś, że nie umrze, dopóki nie zobaczy Mesjasza. Jak czytamy w Ewangelii według św. Łukasza, natchniony przez Ducha Świętego starzec przyszedł do świątyni, wziął w objęcia Jezusa i powiedział: „Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela” (Łk 2,29-32). Maryja, słysząc Symeona, spuszcza wzrok, a święty Józef spogląda na niego z uwagą i nadzieją.

Na obrazie oprócz Świętej Rodziny i Symeona widzimy jeszcze jedną osobę, pierwszą z lewej strony. Giovanni Bellini, jak przystało na artystę renesansowego, postanowił umieścić tu swój autoportret. Bellini patrzy w dal, będąc niemym świadkiem biblijnej sceny.

To drugi obraz pędzla Belliniego przedstawiający ofiarowanie Pańskie. Pierwszy powstał około 1460 roku. Wtedy artysta z Wenecji oprócz siebie namalował w otoczeniu Świętej Rodziny także całą swoją rodzinę. Święty Józef miał twarz jego ojca, Jacopo Belliniego, a obok stały matka i siostra malarza – Anna i Nicolosia. Siostrze towarzyszył mąż, Andrea Mantegna, słynny malarz.

Leszek Śliwa

« 1 »
oceń artykuł

Reklama