• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Premier broni Ryszarda Czarneckiego

    PAP

    dodane 12.01.2018 16:17

    Ryszard Czarnecki oczywiście nie powinien tracić swojego stanowiska - ocenił w piątek premier Mateusz Morawiecki, pytany o to, czy wiceszef PE powinien stracić swoje stanowisko, w związku z porównaniem europosłanki Róży Thun do "szmalcownika".

    W czwartek liderzy czterech grup politycznych europarlamentu - Manfred Weber (EPL), Gianni Pittella (S&D), Guy Verhofstadt (ALDE) i Philippe Lamberts (Zieloni) - napisali list do szefa PE Antonio Tajaniego, domagając się odwołania wiceszefa PE Ryszarda Czarneckiego (PiS) w związku z jego wypowiedzią o Róży Thun (PO).

    Czarnecki 3 stycznia udzielił wywiadu portalowi niezalezna.pl. "Pani von Thun und Hohenstein wystąpiła w roli donosicielki na własny kraj. (...) Podczas II wojny światowej mieliśmy szmalcowników, a dzisiaj mamy Różę von Thun und Hohenstein i niestety wpisuje się ona w pewną tradycję. Miejmy nadzieję, że wyborcy to zapamiętają i przy okazji wyborów wystawią jej rachunek" - powiedział w nim. Wypowiedź ta potem została opublikowana na jego blogu.

    "Co do wypowiedzi (Ryszarda Czarneckiego - PAP), czasami padają słowa trochę ostrzejsze, czasami mniej. Ja uważam, że pan przewodniczący Czarnecki oczywiście nie powinien tracić swojego stanowiska" - powiedział szef polskiego rządu.

    "Natomiast oczywiście ja bym w takiej sytuacji wskazał na niektóre wypowiedzi naszych oponentów, które są nie tylko daleko ostrzejsze, ale też niekulturalne" - dodał Morawiecki.

    Zaapelował również do opozycji o tonowanie charakteru swoich wypowiedzi.

    Szef europarlamentu Antonio Tajani, jak poinformowała PAP rzeczniczka PE Marjory Van Den Broeke będzie rozmawiał w czwartek w Strasburgu z liderami grup politycznych PE na temat ich listu ws. wypowiedzi wiceszefa PE Ryszarda Czarneckiego o posłance Róży Thun

    Liderzy grup PE słowa Czarneckiego nazwali "niedopuszczalnymi i poniżającymi", "przekraczającymi granice dyskursu politycznego, na poziomie osobistym i instytucjonalnym". "Zajadłe ataki, mające zdyskredytować szanowanych europosłów, którzy bronią europejskich wartości, stały się codziennością, w szczególności po przyjęciu w listopadzie ub.r. rezolucji na sesji plenarnej na temat sytuacji w Polsce, gdy portrety sześciu europosłów PO zawisły w Katowicach (na szubienicach); ten atak po raz kolejny przekroczył granicę" - napisali w liście.

    Autorzy listu chcą, żeby szef PE zastosował wobec Czarneckiego "sankcje zgodnie z zasadami praworządności PE". Wskazują na art. 21 regulaminu PE, który mówi o możliwości odwołania europosła z zajmowanego stanowiska. "Trudno sobie wyobrazić, że z takim stanowiskiem i postawą wobec kolegów Czarnecki nadal reprezentuje, jako wiceprzewodniczący, Parlament Europejski i Pana" - napisali, zwracając się do szefa PE.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • DNA
      12.01.2018 17:06
      Jeśli usuwają za słowa, to najpierw trzeba wyrzucić Rózie. A jeśli za czyny także i tym bardziej, to też trzeba wyrzucić też Rózie.
      doceń 10
    • Andrzej
      12.01.2018 18:01
      A Guy Verhofstadt mógł nazywać polskich patriotów faszystami i neonazistami. Obłudnicy!
      doceń 10
    • MarianNowak
      12.01.2018 23:53
      Pan Morawiecki broni chamstwa Czarneckiego. Czyli jest człowiekiem partii, a nie zasad. Marne to nowe otwarcie.
    • Stary zrzęda
      13.01.2018 14:00
      Mordą zdradziecką i opcją niemiecką nazwać można ?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół