Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Agitki z ARTE

ARTE reklamuje się jako telewizja, która „ma na celu ułatwienie zrozumienia się Europejczyków”. Niestety, to „zrozumienie się” przybiera często postać lewicowej propagandy.

Sam chętnie oglądam programy ARTE, bo znajdują się tu materiały daleko odchodzące od telewizyjnej papki serwowanej przez otwarte prywatne czy publiczne stacje. Są tu ciekawe reportaże z Europy i świata, programy kulturalne, znakomite koncerty (zarówno muzyki poważnej, jak i rozrywkowej), wywiady i wiele innych. Wydaje się, że autorzy traktują widza poważnie. I wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie jawnie propagandowy charakter wielu programów dotyczących problemów państw Europy Wschodniej, a także ich lewicowy przechył. Nie dotyczy to wszystkich prezentowanych audycji, ale przykładów jest sporo.

W Polsce panuje terror

Zanim przejdę do tych najbardziej bulwersujących, należałoby wyjaśnić, czym jest telewizja ARTE, która informuje, że „jako publiczny kanał europejski nadający od 1992 roku ma na celu ułatwienie zrozumienia się Europejczyków. ARTE stawia na zróżnicowaną, wysokiej jakości ofertę, dostępną dla każdego”; „ARTE to kanał silnie zakorzeniony w teraźniejszości, przedstawiający europejski punkt widzenia na aktualne wydarzenia w świecie. Stawia on na dociekliwość, pozwala nam ten świat zrozumieć i postawić sobie kolejne cele. 85% produkcji stanowią produkcje europejskie”. Chociaż kanał określa się jako „publiczny kanał europejski”, tak naprawdę jest kanałem francusko-niemieckim, a programy nadawane są w tych dwóch językach. Za program odpowiada ARTE France i ARTE Deutschland Gmbh, której akcjonariuszami są kanały publicznej telewizji niemieckiej ARD i ZDF. Projekt współfinansuje też Komisja Europejska. Programy ARTE dostępne są za darmo w internecie w kilku językach, w tym – od 2016 roku – w polskim.

ARTE PO POLSKU to „część projektu ARTE EUROPE mającego na celu dotarcie do jak najszerszej grupy osób poprzez udostępnianie programów w różnych językach”. Stworzenie napisów do programów po angielsku, hiszpańsku i po polsku współfinansuje Unia Europejska. Z telewizją ARTE współpracują liczne europejskie stacje telewizyjne. Współpracowała z nią do końca 2015 roku także nasza telewizja publiczna, ale kiedy szefem został Jacek Kurski, ARTE zawiesiła współpracę. Nie po raz pierwszy. W 2009 roku ARTE również zerwała współpracę, bo jej szefom nie podobała się polityczna przeszłość ówczesnego prezesa TVP Piotra Farfała.

W liście do Kurskiego, wysłanym przez dyrektorów ARTE w 2015 roku, można przeczytać, że „żadna nowa koprodukcja nie zostanie rozpoczęta, dopóki ARTE nie upewni się, że gwarantowana jest wolność przekonań, redaktorski pluralizm oraz niezależność telewizji publicznej w Polsce”. Stacja nie upewniła się do tej pory, dlatego sama produkuje programy dotyczące polskich tematów. Obiektywizm programów TVP budzi zastrzeżenia wielu widzów, którzy postrzegają ją bardziej jako telewizję państwową niż publiczną. Wydawałoby się, że w tej sytuacji programy ARTE podejmujące polskie tematy powinny być wzorem obiektywizmu i rzetelności. A jak jest naprawdę, można przekonać się, oglądając niektóre z nich.

Najgłośniejszym echem w mediach odbił się reportaż „Polski zamęt”, którego bohaterką jest Róża Thun, posłanka do Parlamentu Europejskiego i była dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce. Thun – jak to sugeruje zapowiedź – znowu musi walczyć o swój kraj. Dlaczego? Bo „w Polsce nastanie dyktatura”. Autorka komentarza nie ma wątpliwości, że protestujących przeciw Kaczyńskiemu „aresztuje się, składa doniesienia do prokuratury, chociaż demonstracje są legalne. To wszystko przypomina czasy komunizmu”.

Widz po takim wstępie nie będzie miał wątpliwości, że w Polsce panuje terror.

Polska chce zniszczyć Europę

Kamera towarzyszy posłance w jej podróżach po kraju, gdzie usiłuje nieść pomoc szczególnie zagrożonym przez reżim, w tym uczniom szkoły w Ostrowcu. Narazili się oni bowiem partii Kaczyńskiego i nie dostali zgody na zaproszenie polityków opozycji do świetlicy środowiskowej. Ale to nie wszystko. Zdaniem Róży Thun uczniowie są zagrożeni, bo „PiS nienawidzi, gdy na Zachodzie mówi się o Polsce. Nie chcą, by media informowały, co tu się dzieje… Dla dyktatora dobre jest społeczeństwo bierne”. Posłanka odwiedziła też nauczycieli ze stowarzyszenia promującego dziedzictwo ks. Tischnera. Tu cytat z podręcznika szkolnego: „Potrzebujemy imigrantów, ale ich obecność może doprowadzić do napięć obserwowanych w krajach Europy Zachodniej” służy jako dowód mowy nienawiści. Z komentarza reporterki dowiadujemy się, że „w kraju siana jest nienawiść i niezgoda przede wszystkim w telewizji publicznej” i „brakuje nam kogoś takiego jak ks. Tischner, kto potrafiłby okiełznać ciemne siły tkwiące w społeczeństwie”. PiS „rozdrapuje stare rany” – słyszymy w kontekście dyskusji o reparacjach wojennych. I tak dalej. Całość można podsumować krótką konstatacją innej europosłanki, Viviane Reding, specjalistki od spraw Europy Wschodniej. „Polska chce zniszczyć Europę” – mówi Reding. „I to świadomie” – dodaje pani Thun.

Reportaż „Polski zamęt” to niejedyny przykład jawnego fałszowania polskiej rzeczywistości w ARTE. Magazyn „Metropolis” w krótkiej, reportażowej formie przybliża artystyczne, intelektualne, kulturalne i polityczne wydarzenia w Europie. Autorzy magazynu wybrali się tym razem do Gdańska. Czy zamierzali poznać najciekawsze oferty kulturalne miasta? Nie. Są szczerzy i już na początku deklarują, że chcą sprawdzić, „jak tamtejsi artyści radzą sobie z demontowaniem demokracji przez rządzącą partię PiS”. Reporterzy odwiedzili trzech artystów: muzyka i satyryka Krzysztofa Skibę, rzeźbiarkę Dorotę Nieznalską i Macieja Salamona, artystę malującego murale. Skiba, przedstawiony jako narodowa gwiazda, ma za złe Polakom, że są za bardzo konserwatywni i katoliccy, czego przykładem ma być gdański pomnik Neptuna z zakrytymi częściami intymnymi. Sam określa się jako „ofiara dobrej zmiany”. Boli go fakt, że nie jest pokazywany w telewizji publicznej, bo jest zbyt krytyczny wobec rządzącej partii. „Jest coraz gorzej, a to, co jest, jest obrzydliwe” – mówi z kolei Salamon. Natomiast Dorota Nieznalska czuje się cały czas zagrożona, bo spiera się z Kościołem.

Nie dziwię się, że Ryszard Czarnecki po obejrzeniu „Polskiego zamętu”, a może i innych prezentowanych w ARTE programów, stracił cierpliwość i wdał się w polemikę z Różą Thun. Jednak zamiast oskarżeń i epitetów należałoby użyć argumentów bardziej merytorycznych, a najlepiej wyemitować tę agitkę w polskiej telewizji publicznej. Widzowie sami mogliby się przekonać, jak część polskich przedstawicieli w Parlamencie Europejskim widzi nasz kraj.•

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

  • Krzych
    13.02.2018 14:13
    A ja myślałem, że tam w tym programie jest nie wiadomo co strasznego. A tu zwykła Polska skrzeczy, zwykłe codzienne rzeczy.
    doceń 6
  • Nicki
    13.02.2018 14:19
    dobrze napisane!
    doceń 1
  • gut
    13.02.2018 19:36
    🎦Każdy ma prawo marzyć inaczej.
    🍿Paulo Coelho
    doceń 1
  • gość
    15.02.2018 12:41
    zawsze tak się robi, najpierw dobre wrażenie wartościowym przekazem ściągnie publikę, potem między to wciska się największe przekłamania, gdyby od razu we wszystkim kłamali, nikt by tego nie obejrzał, można również porównać jak jakość tv spadła w ostatnim 20, 30 leciu, że zwykłe programy tej tv wypadają tak pozytywnie
    doceń 0

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy